Na świeżo, po wyjściu z kina:
przyjemnie się ogląda. Bardzo fajnie zrobione efekty, dobra gra. Fabuła, o tyle o ile znam tolkienowskiego Hobbita, a nie czytałam Simarillionu... trudno mi się wypowiedzieć.
Oczywiście ciężko się ogląda ponad dwugodzinny film człowiekowi z wiecznym deficytem uwagi, ale udało się.
Z przemyśleń:
walczyć do końca.
nieustanna walka dobra ze złem.
jestem częścią świata i nie mogę zamknąć oczu na to, co jest poza granicami "mojego królestwa".
"nie ma takiego światła, które pokonałoby ciemności" (cytat może być niedokładny) - nie. jest dokładnie na odwrót: nie ma takiej ciemności, której nie rozświetliłoby światło. jest nadzieja.
Na koniec urzekający utwór z soundtracku. enjoy.