sobota, 31 sierpnia 2013

Charlie (The Perks of Being a Wallflower)


Boski. Absolutnie boski, zdolny wywołać uśmiech u najbardziej przybitego elementu społecznego, jakim byłam dziś (wczoraj) wieczorem. Było ciężko, myślę sobie, to coś na przybicie. Kadry i zdania wyrwane z filmu, choć piękne, są doszczętnie smutne, przybijające (ostatnio częste to słowo w mojej mowie, bo i uczucie częste) i napawające beznadzieją. W kontekście filmu jako całości ich znaczenie zmienia się o 180 stopni. Zmienia się też życie Charliego (pokochałam od pierwszego wejrzenia!), który jest cudownym,, utalentowanym, choć zagubionym chłopakiem z bagażem....

bla bla bla. nie będę już nic więcej pisać. Polecam bardzo film. i soundtrack. i scenę tańca Emmy Watson i Ezry Millera. przyjemnie mi.

czwartek, 15 sierpnia 2013

próba nawiązania jakiegoś kontaktu. wiedziałam, że to nie będzie łatwo, ale żeby na wejściu jakieś zakręty, nieszczerość, komplikacje i supły to kurwa przesada. komu to potrzebne.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Nie mogę spać.
Tak mi się przypomniało. To było bardzo dawno temu.
Gosia, Luc...