moja twarz
była w tym wszystkim najstraszniejsza
bo moja.
Marcin Świetlicki Chmurka
poniedziałek, 28 lutego 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
127 godzin.
reż. Danny Boyle
biograficzny/dramat
Przed oglądaniem filmu nie przeczytałam ani jednego opisu, ani jednej opinii - nie miałam zielonego pojęcia o czym będzie. Oglądałam go jedynie z powodu nominacji do Oscara.
Nie wiem, co napisać o tym filmie. Bardzo mieszane uczucia: od ekscytacji niesamowitymi widokami, rowerowym szaleństwem, przez zazdrość z powodu niezależności głównego bohatera (no i przecież ja też tak chcę!) - to na samym początku. Zdarzył się wypadek - głaz przygniótł mu rękę. I co? Przez cały film będzie kombinował jak się wydostać. Nic nie będzie się działo.
Ale coś mnie ruszyło, żeby oglądać dalej.
Film jest tylko pozornie statyczny.
Jest o walce. O woli życia, miłości życia, pasji, swego rodzaju jego pochwałą, uwielbieniem.
Nie mogę przestać o nim myśleć.
sobota, 19 lutego 2011
Odette i inne historie miłosne.
Eric Emmanuel Schmitt
No tak, miłosne.
Osiem historii o kobietach kochających i pragnących miłości. Czyta się bardzo szybko i bez wysiłku, może dlatego prawie nic mi po nich nie zostało. Wszystkie o podobnej konstrukcji, bardzo proste, choć jedna czy dwie zdołały mnie zainteresować czy nawet zaskoczyć.
Może po prostu nie lubię historii miłosnych.
środa, 16 lutego 2011
Zaskoczony radością.
C. S. Lewis
Zaskoczony radością
Po lekturę sięgnęłam zauroczona wspomnianymi kiedyś Listami starego diabła do młodego tegoż autora i ochami i achami, które wydobywały się nad nim z różnych źródeł.
Książka jest autobiografią autora. Głównym motywem jest utrata wiary i nawrócenie, a także tytułowa Radość będąca połączenie tęsknoty, euforii, smutku, fascynacji, na którą spojrzenie ewoluowało wraz z wiekiem i duchową przemianą Lewisa.
Czytając nie da się zapomnieć, że autor był profesorem literatury na uniwersytecie w Oxfordzie, który czytał, czytał, (...), czytał dzieła, o których istnieniu zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia i to właśnie wpływ pisarzy różnych epok na utratę i potem kształtowanie wiary jest najbardziej widoczny. Pod sam koniec pisze o tym, jak Bóg dociera do najbardziej upartych i ślepych serc i umysłów, wybiera najmniej oczekiwany czas i środki aby powalić nas na kolana.
Czyta się... dobrze, ale nie jest to książka, która pochłania bez reszty. Mnie nie pochłonęła. Jest bardzo dużo odniesień do najróżniejszej literatury, w których zdarzało mi się gubić. 3/4 książki skupia się na okresie szkolnym autora, dopiero ostatnie 100 stron to opowiadanie o Oxfordzie i wojnie, a ostatni rozdział dotyczy sedna sprawy, czyli nawrócenia, ale we wstępie wspomina o tym, że nie ma to być pełna autobiografia.
Wybierając tę książkę spodziewałam się czegoś nieco innego, ale nie żałuję, że ją przeczytałam, mimo że zajęło mi to ponad... 2 miesiące.
Subskrybuj:
Posty (Atom)