sobota, 30 stycznia 2010

500 Days of Summer


(500) Days of Summer
komedia, romans, dramat

Unikam komedii romantycznych jak tylko mogę. Słusznie.
Tym razem jednak, za namową O. i w okolicznościach, w których "wrzucenie na luz" było bardzo wskazane, uległam. Nie żałuję.

Tom Hansen (Joseph Gordon-Levitt) strasznie sympatyczny, kochany wręcz i zabawny z tą swoją grzywką opadającą na czoło. I tańczący też.
Tylko szkoda, że akurat nie trafił z lokowaniem uczuć. Ale miał nadzieję i głęboko wierzył, że swoją miłością zburzy mur obronny Summer.
Fajnie, że pod jej wpływem powrócił do swojej pasji, odważył się na zmianę w życiu.
Być szczerym w wyrażaniu uczuć.

Ehma Jardin d'enfants

sobota, 16 stycznia 2010

!

"(...) Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbac o siebie i swoje własne uczucia. Poswięcać się temu co sprawia przyjemność. Ja zapisuje rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę. To bardzo ważne, by siebie samego nie nastawiać na dzień czy na całe życie tak ambitnie, że niepowodzenie będzie nieuniknione. Jesli człowiek chce za dużo osiągnąć, zaplanować, zrealizować, to jest stale z siebie niezadowolony. A może po to, by być z siebie zadowolonym, wystarczy robic rzeczy, które są potrzebne, godziwe, warte, dobre, bez wymagania od siebie wiecej, niż można osiągnąć. "


Prof. Wiktor Osiatyński

piątek, 15 stycznia 2010

Jeszcze

(...)
nie umiesz oddać siebie
jakże masz dostać wszystko
Jan Twardowski

Przeczytane/pooglądane:

Stowarzyszenie umarłych poetów

Najpierw książka:
od początku interesująca, wciągająca. Dziwię się, że do tej pory do niej nie sięgnęłam. Każdy z chłopców coś w sobie ma. Jeden uroczy, drugi tajemniczy, inny budzący mieszane uczucia. Powieść krótka, mimo zbliżającej się sesji przeczytana dość szybko. Jedynie poezja amerykańska mnie nie zachwyciła, zarówno w książce jak i w filmie.



Teraz film.

Zakochałam Neil'u Perry'm, którego grał młody Wilson. W filmie jego postać jest bardziej wyeksponowana niż w książce, tak samo jak nauczyciel literatury, John Keating (Robin Williams, świetna gra!). Jest kilka różnic między filmem a książką, brakuje scen, które są w filmie, za to jest kilka dialogów, których nie ma w książce (na plus). Generalnie film bardziej mi się podobał, bardziej przemówiła do mnie finałowa scena, wzruszyła. Poza tym chyba nie mogę czytać książki i oglądać filmu, muszę wybierać jedno albo drugie. Jak przeczytam książkę to film już nie jest tak ciekawy - przecież znam fabułę i wiem co się stanie dalej, więc po co oglądać (czytać w przeciwnym przypadku). To trochę denerwujące. Ale nie miałam takiego wrażenia oglądając Pana Tadeusza, Krzyżaków czy Przedwiośnia, choć ekranizację tego ostatniego uważam za wybitnie nieudaną, chyba nawet nie pooglądałam do końca.

Z uczelnianych:
napisana zerówka z zarządzania,
w poniedziałek nieruchomości.
Ciekawe trzy tygodnie się kroją.

Odrycie muzyczne:
Lady Pank: soundtrack do bajki O dwóch takich co ukradli księżyc.
Utwory: Chmurka, Hrabia, Matka i Siedmioramienna tęcza wymiatają!

sobota, 9 stycznia 2010

Cytat.

Być szczęśliwym nie oznacza bronić się przed cierpieniem, ale je akceptować.
E.E Schmitt Moje życie z Mozartem

niedziela, 3 stycznia 2010

Pooglądane:

Włoska robota
sensacyjny

Długo mnie trzeba było na ten film namawiać, raz zaczynałam i zasnęłam na samym początku. Ale teraz po obejrzeniu go długo nie mogłam wyjść z podziwu.
Napad doskonały! Rewelacja! Gra aktorów, te pościgi na łodziach na początku, potem samochodowe (wow!), troszkę humoru.
Trzyma w napięciu do końca.
Nie podobało mi się, że ekipa ujawniła się Steve'owi. Ale poza tym - jestem pod wrażeniem. Dawno nie oglądałam takiego filmu.


Avatar
sci-fi

Pokusiłam się na kino. Nie żałuję. Ładna bajka, od pierwszej chwili widać, że film jest rzeczywiście taki drogi, jak o nim piszą.
Bardzo mi się podobał. Niesamowite postaci (chciałabym mieć taką maskotkę :)), cały ich piękny świat, idealne wręcz współżycie z naturą i ze sobą nawzajem.
Przemyślenia (nic odkrywczego):
Nie wolno zabierać, niszczyć tego, co nie należy do nas. Nikt, żadna cywilizacja nie jest lepsza ani gorsza. Jest po prostu inna. To, że dzisiaj, w XXI w. zdarzają się grupy, plemiona, dla których największą wartością jest coś innego niż pieniądz, to naprawdę coś niesamowitego.

Swoją drogą
wczoraj pierwszy raz od lipca byłam w kinie i zauważyłam, że nareszcie sprawia mi to przyjemność. Nie wiem, czy to wyłącznie sprawa filmu, ale kino niesamowicie izoluje. Wydawało mi się, że istnieję tylko ja i bohaterowie (czasem zdarzało mi się wzdychać coś w rodzaju "jeeejkuuu!", mam nadzieję, że nikt nie słyszał. A potem wróciłam spowrotem do galerii, do żywych, i tak mi było szkoda, że nie mogłam zostać w tej izolatce.
Jak podreperuję budżet, będę tam zaglądać częściej. W Krk zdarzają się jeszcze na szczęście kina inne niż multikina, multipleksy itd. Nie mam nic przeciwko, ale nie robi na mnie wrażenia, że jakieś kino ma 20 wywalonych w kosmos sal. Ma być dobry film i ja - nic mi więcej nie trzeba.

Inne:
Chyba wracam do stanu sprzed załamania. Trochę nie mogę w to uwierzyć i jeszcze oglądam się wstecz, ale zdrowieję. Przynajmniej w dzień, w nocy jeszcze jest ciężko, ale koronka leci.
Byłam w kinie i cieszyłam się z tego, planuję iść na koncert Maleo - bardzo mi zależy. Czytam troszkę, w końcu coś mnie interesuje!!
Nie przejmuję się tak bardzo sejsą, na pewno nie będzie taka straszna na jaką wygląda, ile dam radę się nauczyć tyle będzie ok. Chcę (!) pojechać do Kalwarii, jeśli uda mi się ją zdać w pierwszym terminie, więc jest dodatkowa motywacja.
Jeszcze naprawić sen, wrócić do uprawiania sportu i przywieźć rower.
Natknęłam się na jakieś zapiski sprzed kilku lat w stylu: "X rzeczy, które zrobię zanim umrę" i przeczytałam:
- zdać prawo jazdy - zrobione!
- wyprowadzić się z domu - zrobione!
- mieć psa - to pewnie musi poczekać, aż przestanę wynajmować mieszkanie, bo chyba trudno znaleźć najemcę, który zgodzi się na psa, zwłaszcza szczeniaka
- objechać bliższą i dalszą okolicę na rowerze - zrobi się
- obejść poskie góry - j.w.
Podsumowując:
Na wiosnę zrobić rundkę po knajpkach krakowskich, objechać Jurę na rowerze, chodzić po górach ile się da, oglądać filmy, czytać książki, chodzić na koncerty i do filharmonii. Dobrze się uczyć (ale bez przesady) i zrobić praktykę studencką.
Tyle.

sobota, 2 stycznia 2010

Czytam:

Moje życie z Mozartem
Eric Emmanuel Schmitt

Początek mi się nie podobał. Jakieś wywody nieszczęśliwego piętnastolatka. Ale potem, gdy ten piętnastolatek dorósł...
Nie wiedziałam, że można tak pięknie słowami opowiadać muzykę.
Pogodzić się z nieuniknionym smutkiem. Zaakceptować tragizm istnienia. Nie wierzgać przeciwko życiu, negując je. Nie marzyć o innym życiu niż to, które jest. Przyjąć rzeczywistość z otwartymi ramionami. Taką, jaką mamy.
Prosić o mądrość powiedzenia "tak", kiedy wszystko wokół krzyczy "nie".
Przebaczyć sobie, że jestem człowiekiem. I to, jakim jestem człowiekiem.

Maleo Reggae Rockers Alibi