Pooglądane:
1408 horror
Michael Clayton thriller, dramat, kryminał (z Gorgem Clooneyem, masakrycznie nudny, nie oglądać!)
Prawo zemsty thriller
Rewers czarna komedia
weekend filmowy zaliczam do nieudanych.
I piosenka, która zrobiła na mnie wrażenie (przy ostatniej scenie Rewersu)
Nina Simone Don't let me be misunderstood
1964.
odkryłam ciekawą knajpkę z wymyślnymi drinkami.
miodzio.
poniedziałek, 25 października 2010
niedziela, 17 października 2010
Zakazany owoc.
Keeping the Faith
reż. Edward Norton
komedia (romantyczna?)
Boski! :-)
Oglądałam w nocy i śmiałam się do łez.
Mamy trójkę przyjaciół, dwóch chłopców i dziewczynkę. Przyjaźń po grób. Ale dziewczynka, której rodzina wyjeżdża z Nowego Jorku, musi opuścić chłopców.
Chłopcy dorastają, Jake (Ben Stiller, rewelacyjny!) zostaje rabinem, Brian (Edward Norton, jeszcze lepszy!) katolickim księdzem, tworzą God's Squad, czyli Ekipę Boga, robią rzeczy niemożliwe, wprowadzają życie w skostniałą rutynę wiary i religii.
Jest taka scena, w której obydwaj idą zatłoczoną nowojorską ulicę w czarnych skórzanych kurtkach i czarnych okularach. Machos :D
Największa jazda zaczyna się kiedy wraca Anna, wspomniana przyjaciółka, teraz już businesswoman pnąca się na coraz wyższe stopnie kariery.
Polecam! :)
sobota, 16 października 2010
Fight Club.
Fight Club
reż. David Fincher
dramat (?), psychologiczny
Dość długo się zbierałam do obejrzenia tego filmu.
Moje pierwsze wrażenie jeszcze podczas oglądania i tuż po: Pojebany jak sanki.
Miał być o gościu uzależnionym od różnego rodzaju psychoterapii i grup wsparcia, m. in. dla mężczyzn z rakiem jąder, chorych z pasożytami, chorobami mózgu, wątroby, trzustki i wszystkich innych możliwych chorób. Zwróciłam uwagę na pewien komizm, z jakim zostało przedstawiona egzaltacja Amerykanów w tych grupach: jesteś w grupie, więc płacz, płacz cię oczyści... i takie pierdoły. Albo bicie brawa i podziękowania za "otwieranie się". Masakra.
Otóż
nie było o żadnym uzależnieniu, a przynajmniej nie to było istotą filmu. Istotą było... wyzwalanie w sobie bestii (interpretacja dowolna).
Mamy Jacka, narratora (w tej roli Edward Norton), u boku którego pojawia się Tyler Durden (Brad Pitt) - facet doskonały (?), taki, jakim znudzony i sfrustrowany Jack chciałby być.
Dalsza część filmu to naparzanie się bohaterów, powstanie tytułowego Fight Clubu, który rządził się określonymi prawami... a potem zrobił się Chaos (!).
Ale rozwiązanie było dobre. Nie spodziewałam się.
piątek, 15 października 2010
dużo filmów ostatnio.
do wyrobienia smaku jeszcze mi sporo brakuje, ale mniej więcej ogarniam każdy z nich.
8 części prawdy
Pornografia Kolskiego (wg Gombrowicza)
Bandyta
Mroczny Rycerz
Wyspa tajemnic
Gwiezdny pył
i chyba tyle.
jakoś się to wszystko układa.
jest spokój.
planem na ten rok jest przede wszystkim odpocząć, nie spinać się.
robić tylko te konieczne rzeczy i dbać o relacje.
zatroszczyć się o siebie.
czytam Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Stiega Larssona.
daję radę, książka ok.
byłam na ściance wspinaczkowej!
odpadłam, ale było rewelacyjnie :-)
w najbliższym czasie
ćwiczenia
pranie ręczne
ogarnąć finanse
basen z M.
i kino z B.
luz.
:-)
do wyrobienia smaku jeszcze mi sporo brakuje, ale mniej więcej ogarniam każdy z nich.
8 części prawdy
Pornografia Kolskiego (wg Gombrowicza)
Bandyta
Mroczny Rycerz
Wyspa tajemnic
Gwiezdny pył
i chyba tyle.
jakoś się to wszystko układa.
jest spokój.
planem na ten rok jest przede wszystkim odpocząć, nie spinać się.
robić tylko te konieczne rzeczy i dbać o relacje.
zatroszczyć się o siebie.
czytam Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Stiega Larssona.
daję radę, książka ok.
byłam na ściance wspinaczkowej!
odpadłam, ale było rewelacyjnie :-)
w najbliższym czasie
ćwiczenia
pranie ręczne
ogarnąć finanse
basen z M.
i kino z B.
luz.
:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)