Człowiek Słoń,
reż. David Lynch
1980.
Trudny, ale naprawdę piękny.
Inność, kalectwo, poranienie - mimo to można zostać zaakceptowanym, mieć przyjaciół.
To nadaje sens, przemienia. Trzeba tej iskry, wzruszenia, dostrzeżenia człowieka w kimś, kto do tej pory był uważany za monstrum, traktowany jak zwierzę. Trzeba zapłakać.
Wspaniały.