poniedziałek, 13 września 2010

Zasłyszane.

Błogosławiony ten, kto śmieje się z siebie,
albowiem będzie miał ubaw
do końca życia.


:D

zastosować.

Ps 40

zakochałam się w tym utworze na jednym z wielkopostnych koncertów akustycznych przed kilku laty.
potem na długi czas zapomniałam o zespole,
choć nie powiem, jego twórczość wywarła ogromny wpływ na mój gust muzyczny
i moje życie wtedy.



nie mają Dementi w Empiku.
cholera.

ostatnio jak widać więcej muzyki.
to dlatego, że na intelektualny wysiłek mnie nie stać,
mam nadzieję, chwilowo.

dowiedziałam się, że takie zaburzenia jakie mam
to już niepełnosprawność.
nigdy w życiu, niech się bujają!

idę się uczyć.

niedziela, 12 września 2010

Spotkanie.


reż. Thomas McCarthy

melodramat


Nie zagrał na uczuciach, ale stał się pewną motywacją. Można rozpocząć nowe życie, można cieszyć się z prostych rzeczy.
Pooglądany z pewnym dystansem, w smutku wręcz, ale zainteresował i poprawił nastrój - cel osiągnięty ;)

Walter Vale jest naukowcem, pisze książkę i uczy w szkole, jest strasznym wapniakiem i zgredem. Za wszelką cenę chce nauczyć się gry na fortepianie, ale brak mu tego czegoś.
Przez przypadek trafia na parę lokatorów - imigrantów, którzy są dla niego impulsem do zmiany życia, do znalezienia pasji. I Walter zaczyna grać na fantastycznym instrumencie - djembe.
Rodzą się też relacje, bliskość, ciepło, chęć niesienia pomocy.

Nie wywala z butów, ale dobry.
I plus za muzykę.

piątek, 10 września 2010

Czy ja człowiek jestem?

strasznie się szarpię.
dzisiaj miałam wykład, kolejny zresztą,
że zdrowienie trwa, że może trzeba będzie lat na to.
że szukam pomocy u lekarza, w grupie, u x., że chciałabym od razu,
a tego się nie da zrobić w ciągu godziny, jak naprawienie pralki.
mimo, że wydaje się być takie proste, że wystarczy pstryknąć palcami.
i karzę się z to, że nie potrafię zrobić tego, czego zrobić się nie da.
wkurwiam się, że jestem słaba.

z ostatnich dni:



dobra kawa dzisiaj.
i słuchawki się zepsuły.

wtorek, 7 września 2010

już któryś raz w okresie chyba tygodnia słyszę o banałach.
i się zbulwersowałam.

bo kto ocenia co jest banałem, a co nim nie jest?
komentarz, który dla kogoś jest banałem
dla mnie może być bardzo cenny.

rzeczywistość to nie żaden patos.
rzeczywistość jest prosta i surowa, twarda.
wszystkich nas dotyczą te same reguły i prawa,
wszyscy funkcjonujemy w podobnych schematach, których rozwiązania mogą się pokrywać.
tak, każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy, ale oprócz tego jesteśmy zwyczajni, przeciętni i oczekiwanie wyszukanych, górnolotnych słów pocieszenia, plątanie się w filozofię i skomplikowane teorie psychologiczne po prostu się nie sprawdza.
po to jesteśmy w grupie z innymi ludźmi, żeby dzielić się tym, czego oni w sobie nie dostrzegają, czego nie wiedzą. nieważne jak bardzo banalne by to było - może okazać się kluczowe.
chociaż czasem dalekie jest od głaskania po głowie i mówienia, że wszystko będzie dobrze.

poniedziałek, 6 września 2010

Jest moc!




Jak narozrabiać by zostać świętym?
:D