piątek, 27 sierpnia 2010

Jeszcze dalej niż Północ.

komedia

Zabiła mnie na miejscu, dawno się tak nie śmiałam.
Rzadko oglądam komedie i raczej ich nie doceniam. Ale w tym przypadku odpadłam. Zgodzę się, że film mógł zatopić Titanica.

Philip jest naczelnikiem poczty, a jak wiadomo, urzędników państwowych na Zachodzie przenosi się od czasu do czasu w różne miejsca kraju (w nagrodę lub za karę). Bohater liczy na gorące Południe, Lazurowe Wybrzeże i już, już, prawie się udało...
ale okoliczności sprawiają, że trafia na zniesławioną Północ. I tu zaczyna się przygoda...

Dla mnie rewelacja, polecam! :-)

Brak komentarzy: