czwartek, 10 października 2013

Wysoko na firance czeka uwieszony
Przykucnie pod poduszką, w nogach łóżka legnie,
Rankiem – z buta, z rękawa wymknie się spłoszony,
I szczur – szczur – szczur po ciele truchcikiem przebiegnie.


Julian Tuwim

-Morfinek. 9.01.2012-16.09.2013

czwartek, 5 września 2013

N.N. zapisuje coś na odwrocie pudełka z papierosami

Ja, człowiek w pełni władz umysłowych, zatrudniony, 
żonaty, zamieszkały, niekarany,

ja, urodzony trzydzieści trzy lata temu, w czasie wojny,
która nigdy się nie skończyła i nie skończy,

ja, który wiem o sobie tylko tyle, że wzrost mam średni, 
a znaków szczególnych brak,

ja, który z rzeczy osobistych mam tylko dowód ukryty
w kieszeni na wysokości serca,

ja, obudzony o świcie pytaniem, którego nigdy dotąd sobie
nie zadawałem,

ja, napastowany głosami, o których nie słyszałem nigdy dotąd

oświadczam,

że nie należy nikogo winić o wszystko to, co się stało

nikogo za wyjątkiem mnie.

[Stanisław Barańczak]

sobota, 31 sierpnia 2013

Charlie (The Perks of Being a Wallflower)


Boski. Absolutnie boski, zdolny wywołać uśmiech u najbardziej przybitego elementu społecznego, jakim byłam dziś (wczoraj) wieczorem. Było ciężko, myślę sobie, to coś na przybicie. Kadry i zdania wyrwane z filmu, choć piękne, są doszczętnie smutne, przybijające (ostatnio częste to słowo w mojej mowie, bo i uczucie częste) i napawające beznadzieją. W kontekście filmu jako całości ich znaczenie zmienia się o 180 stopni. Zmienia się też życie Charliego (pokochałam od pierwszego wejrzenia!), który jest cudownym,, utalentowanym, choć zagubionym chłopakiem z bagażem....

bla bla bla. nie będę już nic więcej pisać. Polecam bardzo film. i soundtrack. i scenę tańca Emmy Watson i Ezry Millera. przyjemnie mi.

czwartek, 15 sierpnia 2013

próba nawiązania jakiegoś kontaktu. wiedziałam, że to nie będzie łatwo, ale żeby na wejściu jakieś zakręty, nieszczerość, komplikacje i supły to kurwa przesada. komu to potrzebne.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Nie mogę spać.
Tak mi się przypomniało. To było bardzo dawno temu.
Gosia, Luc...

niedziela, 3 marca 2013

Zamieszkajmy razem, reż. Stephane Robelin

W ubiegły czwartek w ramach Studenckiego Nocnego Klubu Filmowego, jak niemal co tydzień zresztą (w lepszych czasach), wybrałyśmy się z M. do kina. Prawdę mówiąc nawet nie wiedziałam na jaki film, ale wiedziona wcześniejszymi doświadczeniami - zaufałam wyborowi kina. I nie zawiodłam się.

Filmweb mówi, że komedia. Może i tak, uśmiechu było niemało. Ale było też sporo dramatu, wzruszenia, refleksji. 
Film jest historią pięciorga przyjaciół, którzy zmagają się z upływającym czasem, z własną starością, chorobą. Spędzają razem dużo czasu i troszczą się o siebie nawzajem. Poniekąd z tej troski wynika pomysł, żeby razem zamieszkać. No i się zaczyna... :)

Urzekła mnie postać Jeanne grana przez Jane Fondę - "poproszę trumnę w żywym kolorze, a na moim pogrzebie wypijcie szampana. Ja już się z wami nie napiję, ale kieliszki możecie postawić nawet na trumnie."

Starsi ludzie przedstawieni w filmie są... młodzi, żyją tu i teraz, nie w utraconej przeszłości, ani w niepewnej przyszłości. 

Trudno ten obraz odnieść do polskich realiów, gdzie osoby u schyłku życia kojarzą się raczej (często słusznie) ze schorowanymi emerytami, których nie stać na wykupienie leków, z osobami samotnymi, zaniedbanymi tak fizycznie jak i emocjonalnie. 

W "Zamieszkajmy razem" ten obraz jest... piękny. Niepozbawiony rys, goryczy, ale przez to tym bardziej radosny i optymistyczny.
Jeśli miałabym się zestarzeć, to właśnie tak.

Film zdecydowanie polecam, choć ta moja "tfurczość" może nieudolna ;)

sobota, 23 lutego 2013

ważne.


‎"Prob­lem ze świado­mością po­lega na tym, że two­ja przeszłość zaw­sze żyje gdzieś w to­bie. Jeśli zapędzisz psa do kąta i przes­traszysz go, to wyj­dzie z niego wilk i cię pog­ry­zie."

Jonathan Carroll

wtorek, 19 lutego 2013

"Igrzyska śmierci" uważam za zamknięte!

W pierścieniu ognia
i Kosogłos, Suzanne Collins

dalszy ciąg przygód Katniss Everdeen i jej przyjaciół.
jeszcze nie wiem, czy to ja połknęłam kolejne 2 tomy, czy one połknęły... hm, pochłonęły mnie. może jedno i drugie.
mam wrażenie, że cokolwiek bym chciała napisać na temat fabuły, nie powinnam tego robić, bo... nie chciałabym nic zdradzić.
Może momenty są przewidywalne, może zakończenie całej trylogii też można sobie wyobrazić, ale zaskoczenia w trakcie lektury jest naprawdę dużo.
I choć uczucia po trosze mieszane, bo postać wyidealizowana (ale ile zaburzeń można by znaleźć!) i wszystko idzie gładko, to materiału do refleksji na najróżniejsze tematy nie brakuje.
Jaki świat zostawimy kolejnym pokoleniom?
Pionkiem w czyjej grze jestem?
Jaką rolę mam do odegrania w życiu innych?

Krótko i zwięźle dziś, ale myślę że warto przeczytać i przenieść się na chwilę w świat widziany oczami nastoletniej bohaterki. Emocje gwarantowane!

I do posłuchania coś, co mnie absolutnie wbiło w fotel. Chcę całą płytę taką.

Mela Koteluk i Czesła Śpiewa - Baczyński - pieśń o szczęściu

piątek, 8 lutego 2013

Książka lepsza niż film, czyli Igrzyska śmierci.

postanowieniem noworocznym było regularnie pisać. w tym tygodniu doświadczyłam, jak trudno jest napisać  na blogu sensowny wpis. w moim życiu dzieje się bowiem coś nowego, ktoś by powiedział: "bezprecedensowego" - biorę udział w projekcie promującym koncert niszowego zespołu metalowo-progresywnego z Krakowa. jakoś nie mam... energii, chęci, whatever, żeby się tym zajarać, ale jakoś idzie. może zajawka przyjdzie z czasem. choć nie powiem - zaangażowałam się i nie jest mi obojętne jaki osiągniemy efekt.

czas pracowity. sesja, która dla studenta dwóch kierunków nie trwa dwa tygodnie, jak Pan Bóg przykazał. jestem... za połową może, ale do końca daleko. dużo za mną, dużo osiągnęłam i to mnie motywuję, ale odpocząć też trzeba było, bo groziło zawaleniem (się i wszystkiego wokół).

moją uwagę od jakiegoś czasu zaprzątają "Igrzyska śmierci". dzięki Bogu, choć stosunkowo niedawno, najpierw trafiłam na książkę (dzięki którejś z promocji Woblinka).
tom pierwszy.
zbuntowana nastolatka, historia miłosna, walka z systemem... bla bla bla. ale ja nie o tym.
wyobraziłam sobie, że nasz świat za 200 albo 500 lat może wyglądać jak powieściowe Panem. to wszystko już było: reżim, ucisk, bunty, nawet ofiary z ludzi... ale przy tym nastąpił rozwój technologii, ludzie znają możliwości, jakie nam dzisiaj z trudem przychodzą do głowy. oczywiście fajne, ciekawe, przydatne, ale też służące przemocy i śmiercionośne.
największe wrażenie zrobiły na mnie Głodowe Igrzyska - teleturniej, w którym stawką jest życie, a moja walka o przetrwanie albo śmierć zadana z okrucieństwem dla jednych jest rozrywką, na którą co roku czekają w emocjach, dla innych koszmarem, który muszą oglądać, bo tego żąda od nich władza.

książka dobra, angażująca wyobraźnię, emocje. film... so so. może okazałby się lepszy, gdybym nie przeczytała książki, ale wcielam w życie postanowienie, że najpierw książka, potem film.

teraz jestem w trakcie drugiego tomu (powieść jest trylogią) - W pierścieniu ognia.
i nie potrafię się zdecydować, czy jest zaskakująca, czy naciągana. ale czytam dalej. jak skończę trzecią część zapewne będzie mi smutno, że to koniec tego literackiego świata, w którym żyję.
przyjdą następne.

wtorek, 29 stycznia 2013

jeden Bardzo Ciężki Tydzień minął.
wyszliśmy cało, na tarczy.
z Bardzo Ciężkiego Poniedziałku też.
teraz Reszta Tygodnia, a potem już jakoś pójdzie.

Terminologia mode on. jutro egzamin.

powoli idą Amerykańscy bogowie. niestety nie w jakimś sensownym ciągu, bo wiadomo, obowiązki, ale staram się.
wrażenia różne, ciężko o stałą uwagę w trakcie lektury. raz nie mogę się oderwać, innym razem mi się nudzi, postaci się mieszają.

w przerwach, kolejkach i tramwajkach na Kindlu W pierścieniu ognia. lekkie, przyjemne dość, pochłania uwagę.


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Przed nami Dwa Bardzo Ciężkie Tygodnie.

ogarnę.

czwartek, 7 czerwca 2012

Two and a half year ago hell came to pay me a suprise visit.

Andrew Solomon

wtorek, 24 stycznia 2012

Człowiek Słoń.

Człowiek Słoń,
reż. David Lynch
1980.

Trudny, ale naprawdę piękny.
Inność, kalectwo, poranienie - mimo to można zostać zaakceptowanym, mieć przyjaciół.
To nadaje sens, przemienia. Trzeba tej iskry, wzruszenia, dostrzeżenia człowieka w kimś, kto do tej pory był uważany za monstrum, traktowany jak zwierzę. Trzeba zapłakać.

Wspaniały.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

były Warsztaty Sztuki Fotografii.
dobre przedsięwzięcie.
piękne zdjęcia, dobre filmy, ciekawe wykłady i projekcje.
i piesiur. duży, czarny, puchaty.

dużo nauki, pisania.
rysunki i filmy.

wszechwładne "nie!" w środku.
czekam, aż zamieni się w "tak".

wtorek, 17 stycznia 2012

niedziela, 18 grudnia 2011

niedziela, 13 listopada 2011

Wiara.

Na tym polega wiara. Wierzyć w to, że po wtorku będzie środa, potrafi każdy. Wierzyć, że będzie inaczej niż zwykle, że coś się stanie nie tak, jak się spodziewamy, wbrew wszelkiemu rozsądkowi i prawdopodobieństwu, oto jest prawdziwa wiara.

-Nebro

Jakub Małecki Błędy

sobota, 24 września 2011

chcenie.

praca napisana, wydrukowana i oprawiona.
czeka na złożenie.
w związku z tym zeszło napięcie.
i co nastąpiło:
pustka.

pooglądałam wreszcie Vicky Cristina Barcelona,
a kilka minut przedtem przeczytałam artykuł w Charakterach na temat chcenia - naszego i nie naszego.
akurat w czasie tej pustki, kiedy jeden cel zostaje spełniony, a nie pojawił się jeszcze kolejny.

w filmie jest motyw dwóch kobiet, które szukają swojej drogi w życiu. Vicky jest ułożona, zawsze wie, czego chce, życie musi toczyć się ściśle według zaplanowanego schematu.
Cristina- wolny duch, artystka. zupełnie nie wie o co jej w życiu chodzi, wie tylko czego nie chce.

w artykule jest mowa o warunkowej miłości. kocham cię za coś, co osiągasz, nie za to, że jesteś. więc dążę usilnie do akceptacji - przyjmuję cudze pragnienia za swoje, bo tylko wtedy ją otrzymam. moje własne chcę zaciera się, ginie. aż w końcu nie wiem która to jestem prawdziwa ja. nie czuję satysfakcji z tego, co robię, bo to nie prawdziwa ja tego chcę, tylko ta, która nauczyła się, że jest akceptowana spełniając czyjeś pragnienia.

jestem więc gdzieś pomiędzy Vicky a Cristiną. spełniając nie moje chcę, nie znając jeszcze swojego.
w pustce. i poszukiwaniach.

film bardzo interesujący.
klimat Hiszpanii, wolności,
muzyka.
polecam.

piątek, 12 sierpnia 2011

reguła.

jest reguła:
więcej, szybciej, bardziej.
i wiem już, że jeśli coś nie działa, to trzeba przestać postępować według tej reguły.
czuję, że to spory krok w terapii.

mam swoje dwa talenty i do nich dodatkowo zaburzenia.
i najpierw trzeba to zaakceptować, żeby móc wyzdrowieć.
i nie wymagać od siebie więcej niż mogę zrobić.
jest tyle, ile jest. ani za dużo, ani za mało.

dziś:
wykąpać się
wyjść
zrobić tabelki.

niedziela, 26 czerwca 2011

!

radź - sobie - sama.
!