wtorek, 20 lipca 2010

Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, reż. Niels Arden Oplev


Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.

Pooglądany przez pomyłkę, głupotę, nieuwagę.
Chciałam go pooglądać, nie powiem.
Ale jeszcze nie teraz, najpierw chciałam przeczytać książkę.
Może wtedy nie zdecydowałabym się na niego.

Wątek kryminalny dobry, ciekawy.
Ale
dużo przemocy, agresji,
sceny, których nie pokazałabym nigdy żadnej kobiecie.
Może jestem przewrażliwiona, chora.

Już drugi raz w bardzo krótkim czasie przypadkiem, zupełnie nieświadoma, trafiam na film, który porusza najboleśniejszą ostatnio strunę, emocjonalnie miażdży.
Wracając wczoraj z kina odwiedziła mnie znana już paranoja: ktoś się mną bawi, podstawia mi obrazki, które wreszcie mnie wykończą. Sama się przez nie/nimi wykończę.

W związku z powyższym zawieszam swoją działalność kinową (poza Shrekiem, którego miałam zobaczyć wczoraj) i czytelniczą do odwołania.

4 komentarze:

Nadwrażliwiec pisze...

Ja też tak miałam... I naprawdę, wiem że czasem lepiej przerwać. No i rada apostoła Pawła dla Filipian: myśleć o tym, co dobre, poczciwe, sprawiedliwe. Pozdrawiam :)

Natalia pisze...

ja bym chyba nigdy w życiu nie wytrzymała bez książek. ale wierzę, że robisz to, co dla Ciebie najlepsze:)
3maj się:))

byazi pisze...

mój K. czytał książkę, ja film oglądałam parę dni temu.Niby brutalny, za dużo nazwisk do zapamiętania i powolna akcja, ale... nie mogłam się od niego oderwać?
nie wiem...
ale raczej nie polecam...

ef pisze...

właśnie.
chciałam wyjść,
ale...
właściwie dlaczego tego nie zrobiłam?