niedziela, 29 sierpnia 2010

Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony, a macham ogonem, jak się rozgniewam. I dlatego jestem wariat.


Lewis Carrol, Alicja w Krainie Czarów

Otóż właśnie to.

czuję się stabilniejsza,
ale takie dni jak wczorajszy i dzisiejszy
doprowadzają mnie do
białej gorączki.
boję się wtedy,
że nigdy nie opuszczę
mojego piekła.

a w nocy będziemy grać w darty,
o.

2 komentarze:

Nadwrażliwiec pisze...

Tak naprawdę to w dzisiejszych czasach mało jest ludzi, którzy nie mają tego typu problemów. Przykłady: mój znajomy po śmierci matki musiał brać antydepresanty, żeby jakoś się pozbierać. Znajoma mojej koleżanki z kolei nagminnie gryzła ołówki i długopisy - mówiła że to dlatego, że jak była mała to w domu nie było co jeść. Ale tak naprawdę cierpiała na nerwicę. To jest o wiele częstsze niż się sądzi, nie ma znaczenia czy jest się wierzącym czy niewierzącym, prezydentem czy żebrakiem, policjantem czy sprzedawczynią ryb. Problem moim zdaniem, i to o wiele większy, polega na tym, że w dzisiejszym świecie w kulturze zachodniej zbyt często zaniedbujemy duchowość. Lekarze mogą wyleczyć ciało, potrafią skorygować pewne emocje, ale nie mogą zajmować się duchem. Jedni ludzie cierpią bardziej niż inni pod tym względem. Dlaczego? To tajemnica.

ef pisze...

Zim, wiesz, bardzo trudno mi się czyta Twoje komentarze.

zdaję sobie sprawę, że nie jestem wyjątkowa ze swoją chorobą i zaburzeniami, dowodem jest na to grupa, w której jestem.
ale nie mogę zgodzić się też ze stwierdzeniem, że należy zająć się duchowością, a wtedy takie problemy się nie pojawią lub znikną.
jesteśmy jednością psycho-fizyczno-duchową. i wiem, że muszę zatroszczyć się o każdy wymiar siebie.
nie udaje mi się tego zrobić samodzielnie, więc korzystam z pomocy innych i już nie czuję z tego powodu żadnej ujmy.