środa, 22 grudnia 2010

Pooglądane:
Gran Torino.
Parnassus.

nie chce mi się oglądać, czytać, myśleć, pisać.
jak się zdecyduję, to coś dopiszę.

wczoraj trening z samym P.
rozbabrana rana.
parę ćwiczeń.
udało się wejść do samej góry po prostych chwytach.
w planach zakup woreczka, magnezji i butów.

8 przeczytanych w ciągu roku książek.
słabo.

dobra, edit.
przed chwilą skończyłam oglądać:

Gra
reż. David Fincher
thriller

Nooo... przez cały film zastanawiałam się, kto zrobił taki pojebany film. Jakoś przegapiłam napisy początkowe, ale na końcowych już zobaczyłam, że niejaki pan Fincher, z którym mieliśmy już do czynienia przy okazji Fight Clubu.

Nicholas Van Orton (Michael Douglas), inwestor-milioner, dostaje od brata na 48. urodziny mały blankiet, zaproszenie do tytułowej gry, która toczy się... w dość niespodziewany sposób.
Dobry.

Od jakiegoś czasu mam w planie Social Network.
Ale przez Siedem nie mogę przebrnąć, utykam po 10 minutach.


Sting & Edin Karmazov, Can she excuse my wrongs.
wow.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

tę "grę" oglądałam... jakieś 4 lata temu na sylwestrze... masz rację... popierdzielony jest ;)

wesołych świąt!