Szymon Hołownia
Ludzie na walizkach - zbiór rozmów
Przeczytane jeszcze po Bożym Narodzeniu. Ale ciągle jakoś tam wraca. Dlaczego cierpienie i o tym, ile go człowiek może w sobie pomieścić. I że można się nie poddać.
Cudem nie jest wyjście z cierpienia, tylko to, że mamy na tyle siły, żeby dalej żyć.
Żywi ludzie są na to dowodem. Nawet tu, blisko mnie - nie trzeba szukać daleko.
Pytania Pana Szymona bywają irytujące, ale do zniesienia. Przeczytałabym coś jeszcze tegoż.
Mam tzw. stosik do przeczytania:
Lesio J. Chmielewska - w ramach nadrabiania zaległości z klasyki bądź okolic i odreagowywania wszystkiego co się da.
Coś pożyczonego E. Griffin - przypadkiem.
Imperium R. Kapuściński - po raz trzeci już. Jedna z nielicznych książek, po którą sięgam kolejny raz i sięgać będę ciągle (marzy mi się własny egzemplarz, żebym mogła po nim pisać, rysować i robić cuda-niewidy. Wiem, nie wolno tego robić książkom, ale ta jest wyjątkowa.)
Toksyczni rodzice S. Forward - w ramach autoterapii.
Prawiek i inne czasy O. Tokarczuk - zobaczymy, czy dam radę.
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet S. Larsson - czeka cierpliwie, mam nadzieję, że będzie słuszna uczta.
Międzynarodowe stosunki gospodarcze A. Budnikowski - na egzamin.
Dowiedziałam się, że naiwność jest cechą ludzi dobrych.
Gonitwa myśli. Mogę zwariować.
Lost 6 na tapecie. Pff...
Gospel w dalszym ciągu. Rozważam koncert w niedługim czasie.
I ciężkie rozmowy.
1 komentarz:
uwielbiam Hołownię:) jakiś czas temu czytałam "Tabletki z krzyżykiem", baaardzo mi się podobało.
u mnie też Gospel na play liście, ale jakoś często się nie losuje.
3maj się ciepło:)
Prześlij komentarz