niedziela, 27 czerwca 2010

Różyczka, reż. Jan Kidawa-Błoński


Tak, każda miłość ma swoją historię.
ta była okrutna.
wiem, że są gorsze rzeczy, ale z bólem i nieprzyjemnym napięciem patrzyłam na miotanie się, zdradę, poniżenie "Różyczki", brutalną przemoc mężczyzny wobec niej.
Być może taka też była okrutna rzeczywistość 1967 roku i wydarzeń marcowych 1968.

rewelacyjna rola Andrzeja Seweryna
i muzyka Michała Lorenca - cudowna.







Poruszone bolesne emocje,
ciężkie myśli
znów...

Już świta.

6 komentarzy:

Natalia pisze...

Różyczka-chyba najlepszy polski film, jaki ostatnio widziałam. rewelacja!
a ścieżka dźwiękowa genialna, słucham jej teraz bardzo często, Lorenc już nawet wyprzedził Travisa na moim lastfm i jt na drugim miejscu;)
a ja biorę się właśnie za naukę, bo we wt dwa egz i szlak mnie już trafia.
3maj się:*

Simfanka pisze...

Zapowiada się ciekawie...
Obejrzę :)
Trzym się!

Jakub Ruszniak pisze...

Nie widziałem tego filmu, ale faktycznie, myślę, że może być warty obejrzenia. Pozdrawiam! :)

Nadwrażliwiec pisze...

Nie widziałam... A już myślałam po tytule notki że dostałaś kwitnącego kwiatka :) Albo że złapałaś wirusa. Pozdrawiam :)

Simfanka pisze...

Na tyle, ile siebie znam, jedyną moją motywacją są inni ludzie :P Sama nigdy się nie zmotywuję :P

Simfanka pisze...

Oj no wiem, wiem... ;)
Zmotywuję się... kiedyś :P