poniedziałek, 21 lutego 2011

127 godzin.


reż. Danny Boyle

biograficzny/dramat

Przed oglądaniem filmu nie przeczytałam ani jednego opisu, ani jednej opinii - nie miałam zielonego pojęcia o czym będzie. Oglądałam go jedynie z powodu nominacji do Oscara.
Nie wiem, co napisać o tym filmie. Bardzo mieszane uczucia: od ekscytacji niesamowitymi widokami, rowerowym szaleństwem, przez zazdrość z powodu niezależności głównego bohatera (no i przecież ja też tak chcę!) - to na samym początku. Zdarzył się wypadek - głaz przygniótł mu rękę. I co? Przez cały film będzie kombinował jak się wydostać. Nic nie będzie się działo.
Ale coś mnie ruszyło, żeby oglądać dalej.
Film jest tylko pozornie statyczny.
Jest o walce. O woli życia, miłości życia, pasji, swego rodzaju jego pochwałą, uwielbieniem.

Nie mogę przestać o nim myśleć.

2 komentarze:

gosia pisze...

dopisuję do listy ;)

Robert pisze...

Niezłe filmy oglądasz, ja nie mam zdolności ich wyszukiwania, ciężko mi trafić na coś dobrego. Dzięki.