środa, 16 lutego 2011

Zaskoczony radością.


C. S. Lewis
Zaskoczony radością

Po lekturę sięgnęłam zauroczona wspomnianymi kiedyś Listami starego diabła do młodego tegoż autora i ochami i achami, które wydobywały się nad nim z różnych źródeł.
Książka jest autobiografią autora. Głównym motywem jest utrata wiary i nawrócenie, a także tytułowa Radość będąca połączenie tęsknoty, euforii, smutku, fascynacji, na którą spojrzenie ewoluowało wraz z wiekiem i duchową przemianą Lewisa.
Czytając nie da się zapomnieć, że autor był profesorem literatury na uniwersytecie w Oxfordzie, który czytał, czytał, (...), czytał dzieła, o których istnieniu zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia i to właśnie wpływ pisarzy różnych epok na utratę i potem kształtowanie wiary jest najbardziej widoczny. Pod sam koniec pisze o tym, jak Bóg dociera do najbardziej upartych i ślepych serc i umysłów, wybiera najmniej oczekiwany czas i środki aby powalić nas na kolana.
Czyta się... dobrze, ale nie jest to książka, która pochłania bez reszty. Mnie nie pochłonęła. Jest bardzo dużo odniesień do najróżniejszej literatury, w których zdarzało mi się gubić. 3/4 książki skupia się na okresie szkolnym autora, dopiero ostatnie 100 stron to opowiadanie o Oxfordzie i wojnie, a ostatni rozdział dotyczy sedna sprawy, czyli nawrócenia, ale we wstępie wspomina o tym, że nie ma to być pełna autobiografia.
Wybierając tę książkę spodziewałam się czegoś nieco innego, ale nie żałuję, że ją przeczytałam, mimo że zajęło mi to ponad... 2 miesiące.

2 komentarze:

gosia pisze...

Szczerze...? chyba mnie zachęciłaś do przeczytania...Mi może ciupkę będzie łatwiej, bo literatury znam chyba więcej... na pewno jeśli chodzi o dawne epoki, bo nad współczesnością to miałabym wątpliwości (wręcz bym powiedziała, że więcej przeczytałaś:P)

ale to chyba zostawię sobie na wakacje...

teraz na tapecie mam głównie literaturę polską

Jakub Ruszniak pisze...

Myślę, że wszystkie dzieła Lewisa są warte uwagi. Właśnie ze względu na jego tło i inspiracje. Pozdrawiam serdecznie!