Człowiek Słoń,
reż. David Lynch
1980.
Trudny, ale naprawdę piękny.
Inność, kalectwo, poranienie - mimo to można zostać zaakceptowanym, mieć przyjaciół.
To nadaje sens, przemienia. Trzeba tej iskry, wzruszenia, dostrzeżenia człowieka w kimś, kto do tej pory był uważany za monstrum, traktowany jak zwierzę. Trzeba zapłakać.
Wspaniały.
wtorek, 24 stycznia 2012
poniedziałek, 23 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
niedziela, 18 grudnia 2011
niedziela, 13 listopada 2011
Wiara.
Na tym polega wiara. Wierzyć w to, że po wtorku będzie środa, potrafi każdy. Wierzyć, że będzie inaczej niż zwykle, że coś się stanie nie tak, jak się spodziewamy, wbrew wszelkiemu rozsądkowi i prawdopodobieństwu, oto jest prawdziwa wiara.
-Nebro
Jakub Małecki Błędy
sobota, 24 września 2011
chcenie.
praca napisana, wydrukowana i oprawiona.
czeka na złożenie.
w związku z tym zeszło napięcie.
i co nastąpiło:
pustka.
pooglądałam wreszcie Vicky Cristina Barcelona,
a kilka minut przedtem przeczytałam artykuł w Charakterach na temat chcenia - naszego i nie naszego.
akurat w czasie tej pustki, kiedy jeden cel zostaje spełniony, a nie pojawił się jeszcze kolejny.
w filmie jest motyw dwóch kobiet, które szukają swojej drogi w życiu. Vicky jest ułożona, zawsze wie, czego chce, życie musi toczyć się ściśle według zaplanowanego schematu.
Cristina- wolny duch, artystka. zupełnie nie wie o co jej w życiu chodzi, wie tylko czego nie chce.
w artykule jest mowa o warunkowej miłości. kocham cię za coś, co osiągasz, nie za to, że jesteś. więc dążę usilnie do akceptacji - przyjmuję cudze pragnienia za swoje, bo tylko wtedy ją otrzymam. moje własne chcę zaciera się, ginie. aż w końcu nie wiem która to jestem prawdziwa ja. nie czuję satysfakcji z tego, co robię, bo to nie prawdziwa ja tego chcę, tylko ta, która nauczyła się, że jest akceptowana spełniając czyjeś pragnienia.
jestem więc gdzieś pomiędzy Vicky a Cristiną. spełniając nie moje chcę, nie znając jeszcze swojego.
w pustce. i poszukiwaniach.
film bardzo interesujący.
klimat Hiszpanii, wolności,
muzyka.
polecam.
czeka na złożenie.
w związku z tym zeszło napięcie.
i co nastąpiło:
pustka.
pooglądałam wreszcie Vicky Cristina Barcelona,
a kilka minut przedtem przeczytałam artykuł w Charakterach na temat chcenia - naszego i nie naszego.
akurat w czasie tej pustki, kiedy jeden cel zostaje spełniony, a nie pojawił się jeszcze kolejny.
w filmie jest motyw dwóch kobiet, które szukają swojej drogi w życiu. Vicky jest ułożona, zawsze wie, czego chce, życie musi toczyć się ściśle według zaplanowanego schematu.
Cristina- wolny duch, artystka. zupełnie nie wie o co jej w życiu chodzi, wie tylko czego nie chce.
w artykule jest mowa o warunkowej miłości. kocham cię za coś, co osiągasz, nie za to, że jesteś. więc dążę usilnie do akceptacji - przyjmuję cudze pragnienia za swoje, bo tylko wtedy ją otrzymam. moje własne chcę zaciera się, ginie. aż w końcu nie wiem która to jestem prawdziwa ja. nie czuję satysfakcji z tego, co robię, bo to nie prawdziwa ja tego chcę, tylko ta, która nauczyła się, że jest akceptowana spełniając czyjeś pragnienia.
jestem więc gdzieś pomiędzy Vicky a Cristiną. spełniając nie moje chcę, nie znając jeszcze swojego.
w pustce. i poszukiwaniach.
film bardzo interesujący.
klimat Hiszpanii, wolności,
muzyka.
polecam.
piątek, 12 sierpnia 2011
reguła.
jest reguła:
więcej, szybciej, bardziej.
i wiem już, że jeśli coś nie działa, to trzeba przestać postępować według tej reguły.
czuję, że to spory krok w terapii.
mam swoje dwa talenty i do nich dodatkowo zaburzenia.
i najpierw trzeba to zaakceptować, żeby móc wyzdrowieć.
i nie wymagać od siebie więcej niż mogę zrobić.
jest tyle, ile jest. ani za dużo, ani za mało.
dziś:
wykąpać się
wyjść
zrobić tabelki.
więcej, szybciej, bardziej.
i wiem już, że jeśli coś nie działa, to trzeba przestać postępować według tej reguły.
czuję, że to spory krok w terapii.
mam swoje dwa talenty i do nich dodatkowo zaburzenia.
i najpierw trzeba to zaakceptować, żeby móc wyzdrowieć.
i nie wymagać od siebie więcej niż mogę zrobić.
jest tyle, ile jest. ani za dużo, ani za mało.
dziś:
wykąpać się
wyjść
zrobić tabelki.
niedziela, 26 czerwca 2011
sobota, 21 maja 2011
Nothing Else Matters vol. 1732.
piękne.
cytryna była po to, żeby zobaczyć jak funkcjonuje mózg. że tak samo reaguje na cytrynę jak na wyobrażenie cytryny. nigdy nie pojmę cudowności i idealności ludzkiego organizmu.
na terapii ciężko.
praca ruszyła pomału.
komara mam.
czwartek, 7 kwietnia 2011
poniedziałek, 28 marca 2011
Problem polega na tym, że ludzie starają się zrozumieć, kim jestem, biorąc najlepszą wersję samych siebie, podnosząc ją do n-tej potęgi, dodając całą dobroć, jaką potrafią sobie wyobrazić, czyli często niewiele, a uzyskany wynik tych operacji nazywają Bogiem. I choć ich wysiłki mogą wydawać się szlachetne, w rzeczywistości są daremne, a ich rezultat całkowicie chybiony. Nie jestem lepszą wersją ciebie, tylko czymś więcej, czego twój umysł nawet nie ogarnia.
***
Kiedy my troje przybraliśmy postać Syna Bożego, staliśmy się w pełni ludźmi. Pogodziliśmy się ze wszystkimi ograniczeniami, które ta decyzja za sobą pociągała. Choć zawsze byliśmy obecni w stworzonym przez nas wszechświecie, teraz staliśmy się ciałem i krwią. To tak, jakby ten ptak, którego naturą jest latanie, postanowił trzymać się ziemi i tylko chodzić. Nie przestaje być ptakiem, ale zmienia się całe jego życie.William P. Young Chata
niedziela, 27 marca 2011
-Czy wolność oznacza, że możesz robić, co tylko zechcesz? Albo moglibyśmy pogadać o tym, co cię w życiu ogranicza i nie pozwala na całkowitą niezależność. O dziedzictwie genetycznym, o twoim specyficznym DNA, o szczególnym metabolizmie, procesach kwantowych zachodzących na poziomie subatomowym, gdzie jestem jedynym obserwatorem. Albo o chorobie duszy, która utrudnia ci życie i cię pęta, o wpływie środowiska, o nawykach, które wyżłobiły ścieżki w twoim mózgu, tworząc określone połączenia synaptyczne. I jest jeszcze reklama, propaganda, paradygmaty. Czy w tym nagromadzeniu złożonych czynników naprawdę istnieje wolność?
Mack milczał, kompletnie zagubiony.
-Tylko ja mogę cię uwolnić, Mackenzie. Wolności nie da się wymusić. (...) - Mackenzie, prawda cię wyzwoli, a ta prawda ma imię. Teraz pracuje w warsztacie, cała obsypana trocinami. On jest wszystkim, a wolność to proces, który zachodzi w relacji z nim. I wtedy znajdą ujście uczucia, które się w tobie kłębią.
William P. Young Chata
czwartek, 17 marca 2011
poniedziałek, 14 marca 2011
był koncert.
Czesław + Lao Che.
zajedwabisty i wypiermandolisty.
[tu powinna nastąpić niezliczona ilość ochów i achów, ale się powstrzymam. było super.]
do zrobienia:
praca licencjacka
posprzątać pokój
pranie
bank
zakupy
kino wieczorem.
znalazłam stare płyty z muzyką i uśmiecham się do siebie idąc ulicą.
niech mnie ktoś wypier[beep]li z domu, bo nie wyjdę, no.
Red Hot Chilli Peppers Dani California
Czesław + Lao Che.
zajedwabisty i wypiermandolisty.
[tu powinna nastąpić niezliczona ilość ochów i achów, ale się powstrzymam. było super.]
do zrobienia:
praca licencjacka
posprzątać pokój
pranie
bank
zakupy
kino wieczorem.
znalazłam stare płyty z muzyką i uśmiecham się do siebie idąc ulicą.
niech mnie ktoś wypier[beep]li z domu, bo nie wyjdę, no.
Red Hot Chilli Peppers Dani California
środa, 9 marca 2011
Papillon.
Henri Charriere
Leżała ta książka i czekała, czekała, czekała... może dlatego, że ma mały druk i dość ciężko się czyta, ale jak już się zacznie to trudno się oderwać.
Jest rok 1930. 25-letni Henri Charriere aka Papillon zostaje skazany na dożywotnią karę ciężkich robót na Wyspach Zbawienia za zabójstwo, którego nie popełnił. To wszystko, co zapisał w kilkunastu zeszytach, co składa się na jego opowieść to historia 13 lat spędzonych na zsyłce, na "drodze wieczności", z której próbuje się kilkukrotnie wydostać, z mniejszym lub większym powodzeniem. Czasem szczegół, sekunda czy milimetr zaważą na tym, że ucieczka nie dojdzie do skutku, ale najbardziej zadziwiające jest to, że Papillon się nie poddaje, nie godzi się ze statusem niebezpiecznego więźnia i za wszelką cenę chce udowodnić, że potrafi być praworządnym obywatelem.
Jego droga przez więzienia jest dramatyczna, ale bardziej przykuwają moją uwagę i napawają nadzieją te momenty, w których bohater doświadcza nieprawdopodobnego wręcz dobra ze strony napotkanych ludzi. Zaufania, hojności, przyjaźni, a nawet miłości. Do samego dna poruszył mnie opis doświadczenia Boga podczas dryfowania na otwartym morzu na worku wypełnionym orzechami kokosowymi.
Historia jest napisana w konwencji literatury mówionej, dlatego tak łatwo mi było dostać się na zsyłkę czy do indiańskiego plemienia. Opisy są stricte obrazami faktów, czasem niezwykle precyzyjne, innym razem Charriere stwierdza, że można wszystko powiedzieć w jednym zdaniu. Opowieść miejscami brutalna, ale i napawająca nadzieją i podziwem dla niezłomności charakteru i woli życia bohatera.
wtorek, 8 marca 2011
Durbaszka.
pięknie było.
bardzo potrzebne.
góry, cudowni ludzie,
Eucharystia w schronisku i spowiedź
i dobra zabawa.
bezsenność i rozmowy nad ranem.
niepewność i poczucie bycia nieudolnym, upokorzonym.
autoagresja potem.
spokornieć.
miłość nie może być wyrzutem.
uwierzyć w to, że Tato kocha i nie bać się tego.
jeśli coś jest nieokreślone, niejasne, znaczy, że jest w tym Zły.
jeśli wiara jest autentyczna to nakazy, przykazania... są proste, oczywiste. nie ma żadnej trudności w ich wypełnianiu. nie ma szukania dziury w całym nawet jak coś jest niejasne. jest tylko tak i nie.
nie umiem się nie zagryzać.
prosić o uwolnienie.
2Pac ft. Akon Ghetto Gospel.
bardzo potrzebne.
góry, cudowni ludzie,
Eucharystia w schronisku i spowiedź
i dobra zabawa.
bezsenność i rozmowy nad ranem.
niepewność i poczucie bycia nieudolnym, upokorzonym.
autoagresja potem.
spokornieć.
miłość nie może być wyrzutem.
uwierzyć w to, że Tato kocha i nie bać się tego.
jeśli coś jest nieokreślone, niejasne, znaczy, że jest w tym Zły.
jeśli wiara jest autentyczna to nakazy, przykazania... są proste, oczywiste. nie ma żadnej trudności w ich wypełnianiu. nie ma szukania dziury w całym nawet jak coś jest niejasne. jest tylko tak i nie.
nie umiem się nie zagryzać.
prosić o uwolnienie.
2Pac ft. Akon Ghetto Gospel.
poniedziałek, 28 lutego 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
127 godzin.
reż. Danny Boyle
biograficzny/dramat
Przed oglądaniem filmu nie przeczytałam ani jednego opisu, ani jednej opinii - nie miałam zielonego pojęcia o czym będzie. Oglądałam go jedynie z powodu nominacji do Oscara.
Nie wiem, co napisać o tym filmie. Bardzo mieszane uczucia: od ekscytacji niesamowitymi widokami, rowerowym szaleństwem, przez zazdrość z powodu niezależności głównego bohatera (no i przecież ja też tak chcę!) - to na samym początku. Zdarzył się wypadek - głaz przygniótł mu rękę. I co? Przez cały film będzie kombinował jak się wydostać. Nic nie będzie się działo.
Ale coś mnie ruszyło, żeby oglądać dalej.
Film jest tylko pozornie statyczny.
Jest o walce. O woli życia, miłości życia, pasji, swego rodzaju jego pochwałą, uwielbieniem.
Nie mogę przestać o nim myśleć.
sobota, 19 lutego 2011
Odette i inne historie miłosne.
Eric Emmanuel Schmitt
No tak, miłosne.
Osiem historii o kobietach kochających i pragnących miłości. Czyta się bardzo szybko i bez wysiłku, może dlatego prawie nic mi po nich nie zostało. Wszystkie o podobnej konstrukcji, bardzo proste, choć jedna czy dwie zdołały mnie zainteresować czy nawet zaskoczyć.
Może po prostu nie lubię historii miłosnych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)