poniedziałek, 13 września 2010

Zasłyszane.

Błogosławiony ten, kto śmieje się z siebie,
albowiem będzie miał ubaw
do końca życia.


:D

zastosować.

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Hej, mała!
Jest strasznie późno ale wpadłam jeszcze do Ciebie.. na chwilkę:)

Nie poddawaj się wszystkim teoriom lekarzy i terapeutów o Sobie. To są tylko ludzie - oczywiście, mają dobre chęci i potężną wiedzę ale zamyka się ona w pewnych granicach. JEZUS wchodzi tam, gdzie człowiek już nie ma mocy wejść:) i działa szybciej niż się spodziewamy:)

Czytaj Słowo - serio, karm się Nim jaknajwięcej. SZukaj w Nim Jezusa który chce do Ciebie mówić.

Dla Ciebie Psalm 93 - pamiętaj, Pan wyciąga z depresji!

Nadwrażliwiec pisze...

Dorota ma rację.
W jednym opowiadaniu Singer bardzo ładnie to określił: "Przydałby mi się psychiatra. Ale czy mi pomoże, skoro nie wierzę w teorie Freuda i Junga?". Oczywiście, teraz psychiatra to zupełnie inna bajka niż 50-60 lat temu, ale chodzi o sam fakt, że dusza człowieka jest tak bardzo skomplikowana, że nie można jej ująć w ramki ani zaklasyfikować. Bo czym właściwie jest osobowość? I czym jest norma?
Sama po sobie widzę, że nawet zwykła rozmowa z przyjacielem może wiele, bardzo wiele pomóc. Pozdrawiam :)

Felicita pisze...

Tea,

fajny pościk. Uśmiechnął mnie. :)

A jak ktoś umie się śmiać z samego siebie, to moim zdaniem, staje się lekarzem dla innych. :)

Pozdrawiam :)

ef pisze...

czy mogę Was prosić o nieudzielanie rad?

Anonimowy pisze...

OK - żadnych rad:)na tym blogu.

Natalia pisze...

to ja się uśmiechnę do Ciebie :) :) :)

ef pisze...

dzięki :)

uwielbiam Michała Lorenca!

Jakub Ruszniak pisze...

Bardzo pozytywnie :) Sam muszę to zastosować :) Pozdrawiam serdecznie, z Bogiem! :)