piątek, 10 września 2010

Czy ja człowiek jestem?

strasznie się szarpię.
dzisiaj miałam wykład, kolejny zresztą,
że zdrowienie trwa, że może trzeba będzie lat na to.
że szukam pomocy u lekarza, w grupie, u x., że chciałabym od razu,
a tego się nie da zrobić w ciągu godziny, jak naprawienie pralki.
mimo, że wydaje się być takie proste, że wystarczy pstryknąć palcami.
i karzę się z to, że nie potrafię zrobić tego, czego zrobić się nie da.
wkurwiam się, że jestem słaba.

z ostatnich dni:



dobra kawa dzisiaj.
i słuchawki się zepsuły.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Zapytam wprost - no bo w pewnym sensie jest to dla mnie ważne bo dotyczy Ciebie a ja jakoś ni w ząb nie mogę zajarzyć na co Ty właściwie chorujesz. Nie doczytałam chyba:)

No... jestem szczera do bólu. co?:)

ef pisze...

Dorotko,
ja też nigdy nie napisałam wprost na co choruję.
jestem w terapii leczenia depresji
i zaburzeń osobowości.
trochę to trwa, ciąży jak wyrok. ale też jest bardzo cennym doświadczeniem.

dobrze, że jesteś szczera. nie bolało.
;)

Anonimowy pisze...

Pewnie to zabrzmi banalnie {haha!) ale bardzo Ci dziękuję za odpowiedź. Za zaufanie mi, bo przecież się nie znamy:)

Bóg ma dla Ciebie wolność od depresji Tea. Piszę to wprost, ponieważ byłam jej ofiarą. I to, co mogę Ci doradzić na dziś: Zacznij Mu dziękować za Swoje życie! Zacznij po prostu dziękować, ponieważ w dziękczynieniu jest moc! Zrób ten krok - może to będzie mały kroczek w Twoich oczach ale przekonasz się, że przyjdzie przełom i wyjdziesz z tego. Bóg jest potężny!!

Nadwrażliwiec pisze...

Depresja to prawdziwa plaga współczesności. Zgadzam się z Dorotą, choć bardzo często osoba w głębokiej depresji nie potrafi nawet spróbować podziękować.
Depresja to poczucie pustki. Pustki takiej, która naprawdę jest Pustką przez P. Tego nie można pomylić z chwilową chandrą albo smutkiem. Chandrę każdy miewa, a w trudnych chwilach w życiu każdy bywa smutny. Ale niewielu ma depresję, taką prawdziwą depresję.
Jeden znajomy mi mówił, że bardzo pomaga tu wiara, ale zdrowa wiara. Zdrowa, to znaczy taka, w której wierzy się jedynie Bogu, w Trójcy Jedynemu. Bo tam gdzie jest wiara w reinkarnacje, w jakieś dziwne objawienia, w jakieś duchy czy coś - to wtedy chorzy sami zaczynają mieć własne "objawienia".
A ja mam pytanie Tea tak bardziej prywatnie - angażowałaś się kiedyś w okultyzm? Wiesz, mam na myśli wróżby (nawet pozornie niewinne horoskopy albo wróżenie w Andrzejki), bioenergoterapię albo noszenie talizmanów?

Anonimowy pisze...

No to się temat rozkręcił:) ale wierzę, że nasze rozmowy przyniosą dobre owoce.

Pozdrawiam Was ciepło, kobitki:)

ef pisze...

Zim,
nie, nigdy nie bawiłam się w okultyzm i magię.