wtorek, 7 września 2010

już któryś raz w okresie chyba tygodnia słyszę o banałach.
i się zbulwersowałam.

bo kto ocenia co jest banałem, a co nim nie jest?
komentarz, który dla kogoś jest banałem
dla mnie może być bardzo cenny.

rzeczywistość to nie żaden patos.
rzeczywistość jest prosta i surowa, twarda.
wszystkich nas dotyczą te same reguły i prawa,
wszyscy funkcjonujemy w podobnych schematach, których rozwiązania mogą się pokrywać.
tak, każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy, ale oprócz tego jesteśmy zwyczajni, przeciętni i oczekiwanie wyszukanych, górnolotnych słów pocieszenia, plątanie się w filozofię i skomplikowane teorie psychologiczne po prostu się nie sprawdza.
po to jesteśmy w grupie z innymi ludźmi, żeby dzielić się tym, czego oni w sobie nie dostrzegają, czego nie wiedzą. nieważne jak bardzo banalne by to było - może okazać się kluczowe.
chociaż czasem dalekie jest od głaskania po głowie i mówienia, że wszystko będzie dobrze.

3 komentarze:

Jakub Ruszniak pisze...

Czasem na banał ma się najbardziej zamknięte oczy i potrzeba kogoś, kto to wypowie. Kto otworzy oczy. I może wtedy okazać się, że to nie banał. Pozdrawiam serdecznie, z Bogiem! :)

Anonimowy pisze...

Od jakiegoś czasu tu zaglądam. Dzisiejszy tekst mnie tylko utwierdził w przekonaniu, że najważniejsza jest nasza autentyczność - jeśli chodzi o relacje z innymi. I jeszcze coś - "filozofowanie" jeszcze nikogo nie podniosło. Co najwyżej, pozornie podbudowało czyjeś ego ale nie przyniosło ŻYCIA.

Odpowiedzi, których potrzebujemy bardzo często są banałami. Ale to one właśnie są ponadczasowe!

Trzymaj się tam:)

Robert pisze...

Notka z mocą, absolutnie!