sobota, 21 maja 2011
Nothing Else Matters vol. 1732.
piękne.
cytryna była po to, żeby zobaczyć jak funkcjonuje mózg. że tak samo reaguje na cytrynę jak na wyobrażenie cytryny. nigdy nie pojmę cudowności i idealności ludzkiego organizmu.
na terapii ciężko.
praca ruszyła pomału.
komara mam.
czwartek, 7 kwietnia 2011
poniedziałek, 28 marca 2011
Problem polega na tym, że ludzie starają się zrozumieć, kim jestem, biorąc najlepszą wersję samych siebie, podnosząc ją do n-tej potęgi, dodając całą dobroć, jaką potrafią sobie wyobrazić, czyli często niewiele, a uzyskany wynik tych operacji nazywają Bogiem. I choć ich wysiłki mogą wydawać się szlachetne, w rzeczywistości są daremne, a ich rezultat całkowicie chybiony. Nie jestem lepszą wersją ciebie, tylko czymś więcej, czego twój umysł nawet nie ogarnia.
***
Kiedy my troje przybraliśmy postać Syna Bożego, staliśmy się w pełni ludźmi. Pogodziliśmy się ze wszystkimi ograniczeniami, które ta decyzja za sobą pociągała. Choć zawsze byliśmy obecni w stworzonym przez nas wszechświecie, teraz staliśmy się ciałem i krwią. To tak, jakby ten ptak, którego naturą jest latanie, postanowił trzymać się ziemi i tylko chodzić. Nie przestaje być ptakiem, ale zmienia się całe jego życie.William P. Young Chata
niedziela, 27 marca 2011
-Czy wolność oznacza, że możesz robić, co tylko zechcesz? Albo moglibyśmy pogadać o tym, co cię w życiu ogranicza i nie pozwala na całkowitą niezależność. O dziedzictwie genetycznym, o twoim specyficznym DNA, o szczególnym metabolizmie, procesach kwantowych zachodzących na poziomie subatomowym, gdzie jestem jedynym obserwatorem. Albo o chorobie duszy, która utrudnia ci życie i cię pęta, o wpływie środowiska, o nawykach, które wyżłobiły ścieżki w twoim mózgu, tworząc określone połączenia synaptyczne. I jest jeszcze reklama, propaganda, paradygmaty. Czy w tym nagromadzeniu złożonych czynników naprawdę istnieje wolność?
Mack milczał, kompletnie zagubiony.
-Tylko ja mogę cię uwolnić, Mackenzie. Wolności nie da się wymusić. (...) - Mackenzie, prawda cię wyzwoli, a ta prawda ma imię. Teraz pracuje w warsztacie, cała obsypana trocinami. On jest wszystkim, a wolność to proces, który zachodzi w relacji z nim. I wtedy znajdą ujście uczucia, które się w tobie kłębią.
William P. Young Chata
czwartek, 17 marca 2011
poniedziałek, 14 marca 2011
był koncert.
Czesław + Lao Che.
zajedwabisty i wypiermandolisty.
[tu powinna nastąpić niezliczona ilość ochów i achów, ale się powstrzymam. było super.]
do zrobienia:
praca licencjacka
posprzątać pokój
pranie
bank
zakupy
kino wieczorem.
znalazłam stare płyty z muzyką i uśmiecham się do siebie idąc ulicą.
niech mnie ktoś wypier[beep]li z domu, bo nie wyjdę, no.
Red Hot Chilli Peppers Dani California
Czesław + Lao Che.
zajedwabisty i wypiermandolisty.
[tu powinna nastąpić niezliczona ilość ochów i achów, ale się powstrzymam. było super.]
do zrobienia:
praca licencjacka
posprzątać pokój
pranie
bank
zakupy
kino wieczorem.
znalazłam stare płyty z muzyką i uśmiecham się do siebie idąc ulicą.
niech mnie ktoś wypier[beep]li z domu, bo nie wyjdę, no.
Red Hot Chilli Peppers Dani California
środa, 9 marca 2011
Papillon.
Henri Charriere
Leżała ta książka i czekała, czekała, czekała... może dlatego, że ma mały druk i dość ciężko się czyta, ale jak już się zacznie to trudno się oderwać.
Jest rok 1930. 25-letni Henri Charriere aka Papillon zostaje skazany na dożywotnią karę ciężkich robót na Wyspach Zbawienia za zabójstwo, którego nie popełnił. To wszystko, co zapisał w kilkunastu zeszytach, co składa się na jego opowieść to historia 13 lat spędzonych na zsyłce, na "drodze wieczności", z której próbuje się kilkukrotnie wydostać, z mniejszym lub większym powodzeniem. Czasem szczegół, sekunda czy milimetr zaważą na tym, że ucieczka nie dojdzie do skutku, ale najbardziej zadziwiające jest to, że Papillon się nie poddaje, nie godzi się ze statusem niebezpiecznego więźnia i za wszelką cenę chce udowodnić, że potrafi być praworządnym obywatelem.
Jego droga przez więzienia jest dramatyczna, ale bardziej przykuwają moją uwagę i napawają nadzieją te momenty, w których bohater doświadcza nieprawdopodobnego wręcz dobra ze strony napotkanych ludzi. Zaufania, hojności, przyjaźni, a nawet miłości. Do samego dna poruszył mnie opis doświadczenia Boga podczas dryfowania na otwartym morzu na worku wypełnionym orzechami kokosowymi.
Historia jest napisana w konwencji literatury mówionej, dlatego tak łatwo mi było dostać się na zsyłkę czy do indiańskiego plemienia. Opisy są stricte obrazami faktów, czasem niezwykle precyzyjne, innym razem Charriere stwierdza, że można wszystko powiedzieć w jednym zdaniu. Opowieść miejscami brutalna, ale i napawająca nadzieją i podziwem dla niezłomności charakteru i woli życia bohatera.
wtorek, 8 marca 2011
Durbaszka.
pięknie było.
bardzo potrzebne.
góry, cudowni ludzie,
Eucharystia w schronisku i spowiedź
i dobra zabawa.
bezsenność i rozmowy nad ranem.
niepewność i poczucie bycia nieudolnym, upokorzonym.
autoagresja potem.
spokornieć.
miłość nie może być wyrzutem.
uwierzyć w to, że Tato kocha i nie bać się tego.
jeśli coś jest nieokreślone, niejasne, znaczy, że jest w tym Zły.
jeśli wiara jest autentyczna to nakazy, przykazania... są proste, oczywiste. nie ma żadnej trudności w ich wypełnianiu. nie ma szukania dziury w całym nawet jak coś jest niejasne. jest tylko tak i nie.
nie umiem się nie zagryzać.
prosić o uwolnienie.
2Pac ft. Akon Ghetto Gospel.
bardzo potrzebne.
góry, cudowni ludzie,
Eucharystia w schronisku i spowiedź
i dobra zabawa.
bezsenność i rozmowy nad ranem.
niepewność i poczucie bycia nieudolnym, upokorzonym.
autoagresja potem.
spokornieć.
miłość nie może być wyrzutem.
uwierzyć w to, że Tato kocha i nie bać się tego.
jeśli coś jest nieokreślone, niejasne, znaczy, że jest w tym Zły.
jeśli wiara jest autentyczna to nakazy, przykazania... są proste, oczywiste. nie ma żadnej trudności w ich wypełnianiu. nie ma szukania dziury w całym nawet jak coś jest niejasne. jest tylko tak i nie.
nie umiem się nie zagryzać.
prosić o uwolnienie.
2Pac ft. Akon Ghetto Gospel.
poniedziałek, 28 lutego 2011
poniedziałek, 21 lutego 2011
127 godzin.
reż. Danny Boyle
biograficzny/dramat
Przed oglądaniem filmu nie przeczytałam ani jednego opisu, ani jednej opinii - nie miałam zielonego pojęcia o czym będzie. Oglądałam go jedynie z powodu nominacji do Oscara.
Nie wiem, co napisać o tym filmie. Bardzo mieszane uczucia: od ekscytacji niesamowitymi widokami, rowerowym szaleństwem, przez zazdrość z powodu niezależności głównego bohatera (no i przecież ja też tak chcę!) - to na samym początku. Zdarzył się wypadek - głaz przygniótł mu rękę. I co? Przez cały film będzie kombinował jak się wydostać. Nic nie będzie się działo.
Ale coś mnie ruszyło, żeby oglądać dalej.
Film jest tylko pozornie statyczny.
Jest o walce. O woli życia, miłości życia, pasji, swego rodzaju jego pochwałą, uwielbieniem.
Nie mogę przestać o nim myśleć.
sobota, 19 lutego 2011
Odette i inne historie miłosne.
Eric Emmanuel Schmitt
No tak, miłosne.
Osiem historii o kobietach kochających i pragnących miłości. Czyta się bardzo szybko i bez wysiłku, może dlatego prawie nic mi po nich nie zostało. Wszystkie o podobnej konstrukcji, bardzo proste, choć jedna czy dwie zdołały mnie zainteresować czy nawet zaskoczyć.
Może po prostu nie lubię historii miłosnych.
środa, 16 lutego 2011
Zaskoczony radością.
C. S. Lewis
Zaskoczony radością
Po lekturę sięgnęłam zauroczona wspomnianymi kiedyś Listami starego diabła do młodego tegoż autora i ochami i achami, które wydobywały się nad nim z różnych źródeł.
Książka jest autobiografią autora. Głównym motywem jest utrata wiary i nawrócenie, a także tytułowa Radość będąca połączenie tęsknoty, euforii, smutku, fascynacji, na którą spojrzenie ewoluowało wraz z wiekiem i duchową przemianą Lewisa.
Czytając nie da się zapomnieć, że autor był profesorem literatury na uniwersytecie w Oxfordzie, który czytał, czytał, (...), czytał dzieła, o których istnieniu zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia i to właśnie wpływ pisarzy różnych epok na utratę i potem kształtowanie wiary jest najbardziej widoczny. Pod sam koniec pisze o tym, jak Bóg dociera do najbardziej upartych i ślepych serc i umysłów, wybiera najmniej oczekiwany czas i środki aby powalić nas na kolana.
Czyta się... dobrze, ale nie jest to książka, która pochłania bez reszty. Mnie nie pochłonęła. Jest bardzo dużo odniesień do najróżniejszej literatury, w których zdarzało mi się gubić. 3/4 książki skupia się na okresie szkolnym autora, dopiero ostatnie 100 stron to opowiadanie o Oxfordzie i wojnie, a ostatni rozdział dotyczy sedna sprawy, czyli nawrócenia, ale we wstępie wspomina o tym, że nie ma to być pełna autobiografia.
Wybierając tę książkę spodziewałam się czegoś nieco innego, ale nie żałuję, że ją przeczytałam, mimo że zajęło mi to ponad... 2 miesiące.
poniedziałek, 31 stycznia 2011
sobota, 29 stycznia 2011
sobota, 22 stycznia 2011
środa, 19 stycznia 2011
Pooglądane:
Pooglądane:
Sztuczki, reż. A. Jakimowski.
Pora umierać, reż. D. Kędzierzawska. Taki... pięknie smutny. Rewelacyjna Danuta Szaflarska.
Alegria, reż. Franco Dragone. Jedna z piękniejszych bajek na świecie. Coś cudownego. Ale nie tak cudownego, jak występy Cirque du Soleil. W filmie występują artyści tegoż cyrku.
Opowieści z Narnii. Książę Kaspian, reż. A. Adamson.
Opowieści z Narinii. Podróż Wędrowca do Świtu, reż. M. Apted. Na przyszłość: nie oglądać filmów w 3D.
i chyba tyle.
napiszę więcej jak będzie więcej czasu.
Sztuczki, reż. A. Jakimowski.
Pora umierać, reż. D. Kędzierzawska. Taki... pięknie smutny. Rewelacyjna Danuta Szaflarska.
Alegria, reż. Franco Dragone. Jedna z piękniejszych bajek na świecie. Coś cudownego. Ale nie tak cudownego, jak występy Cirque du Soleil. W filmie występują artyści tegoż cyrku.
Opowieści z Narnii. Książę Kaspian, reż. A. Adamson.
Opowieści z Narinii. Podróż Wędrowca do Świtu, reż. M. Apted. Na przyszłość: nie oglądać filmów w 3D.
i chyba tyle.
napiszę więcej jak będzie więcej czasu.
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Olifant.
Mam już jeden nóż w plecach i nie ma tam miejsca na następne.Marcin Świetlicki
o ku*wa!!
nie mogę oddychać.
sobota, 1 stycznia 2011
no dobra.
jednak będzie podsumowanie.
nie udało się odstawić leków,
stan sprzed załamania... raz jest, raz go nie ma, ale jest dużo lepiej niż rok temu.
z robienia czegoś dobrego dla innych ktoś inny mnie będzie rozliczał.
knajpki krakowskie... poznałam kilka mniej lub bardziej sympatycznych miejsc, choć nie tyle, ile bym chciała. ale nic straconego.
Jura na rowerze była raz, w tym roku będzie więcej, jeśli R. nie odmówi mi towarzystwa.
mało gór, ale pamiętam wycieczkę na Turbacz i ten morderczy maraton przez Beskid Śląski oraz ostatnią, nieplanowaną wyprawę polarną na górę Chełm.
przeczytanych 8 książek, z których... w sumie każda była wartościowa i żadnej z nich nie żałuję.
filmów było dużo. bardzo. lepszych i gorszych. ale cieszę się, że odzyskałam zainteresowanie, przynajmniej w tym obszarze.
koncerty były 3, może 4.
22 egzaminy/zaliczenia do przodu.
praktyka... jest.
z nadprogramowych:
najistotniejsza była chyba terapia.
ścianka, spełnianie marzenia.
praca - mam nadzieję pociągnąć.
kilka dobrych relacji.
x. - bardzo cenny.
nie udało się z bieganiem.
i nie wiem, co się jeszcze nie udało. nieważne.
teraz będzie nowe.
w tym roku:
kupić buty i magnezję
naprawić spanie i jedzenie
modlitwa
sport (ścianka, basen, bieganie, rower)
filmy, książki, koncerty, knajpki, góry i Jura dalej aktualne.
dokończyć terapię
wrócić do gitary
pracować dalej na forach
napisać pracę, skończyć licencjat i podjąć decyzję co dalej.
wystarczy.
powoli, spokojnie, bez nastawiania się na cuda-niewidy.
dobrego Nowego Roku!
jednak będzie podsumowanie.
na Nowy Rok jest postanowienie: wrócić do stanu tuż sprzed załamania na dobre, odstawić leki, zrobić coś dobrego dla siebie i innych.To napisałam w styczniu 2010.
Na wiosnę zrobić rundkę po knajpkach krakowskich, objechać Jurę na rowerze, chodzić po górach ile się da, oglądać filmy, czytać książki, chodzić na koncerty i do filharmonii. Dobrze się uczyć (ale bez przesady) i zrobić praktykę studencką.
Tyle.
nie udało się odstawić leków,
stan sprzed załamania... raz jest, raz go nie ma, ale jest dużo lepiej niż rok temu.
z robienia czegoś dobrego dla innych ktoś inny mnie będzie rozliczał.
knajpki krakowskie... poznałam kilka mniej lub bardziej sympatycznych miejsc, choć nie tyle, ile bym chciała. ale nic straconego.
Jura na rowerze była raz, w tym roku będzie więcej, jeśli R. nie odmówi mi towarzystwa.
mało gór, ale pamiętam wycieczkę na Turbacz i ten morderczy maraton przez Beskid Śląski oraz ostatnią, nieplanowaną wyprawę polarną na górę Chełm.
przeczytanych 8 książek, z których... w sumie każda była wartościowa i żadnej z nich nie żałuję.
filmów było dużo. bardzo. lepszych i gorszych. ale cieszę się, że odzyskałam zainteresowanie, przynajmniej w tym obszarze.
koncerty były 3, może 4.
22 egzaminy/zaliczenia do przodu.
praktyka... jest.
z nadprogramowych:
najistotniejsza była chyba terapia.
ścianka, spełnianie marzenia.
praca - mam nadzieję pociągnąć.
kilka dobrych relacji.
x. - bardzo cenny.
nie udało się z bieganiem.
i nie wiem, co się jeszcze nie udało. nieważne.
teraz będzie nowe.
w tym roku:
kupić buty i magnezję
naprawić spanie i jedzenie
modlitwa
sport (ścianka, basen, bieganie, rower)
filmy, książki, koncerty, knajpki, góry i Jura dalej aktualne.
dokończyć terapię
wrócić do gitary
pracować dalej na forach
napisać pracę, skończyć licencjat i podjąć decyzję co dalej.
wystarczy.
powoli, spokojnie, bez nastawiania się na cuda-niewidy.
dobrego Nowego Roku!
Subskrybuj:
Posty (Atom)