Huśtawka.
Jebana, pierdolona huśtawka.
Nie rozmawiać z M. o tym.
Po co? To nic dobrego.
Widziałam niesamowite rzeczy.
Ale o nich kiedy indziej.
Idę popływać.
Linkin Park From the inside.
poniedziałek, 6 grudnia 2010
czwartek, 25 listopada 2010
wtorek, 16 listopada 2010
Peaceful Warrior.
piątek, 12 listopada 2010
Pooglądane.
Wszystko co kocham
reż. Jacek Boruch
dramat obyczajowy
W ramach lekcji patriotyzmu kino zaserwowało nam wczoraj film polski. Wybraliśmy Wszystko co kocham. Podejście moje sceptyczne zrównoważył Mateusz Kościukiewicz (Janek).
Polska, rok 1981, stan wojenny. Chłopcy grają punk rocka. Ojciec Janka i jego brata (Andrzej Chyra) jest oficerem Marynarki Wojennej, rodzice ich kolegów należą do Solidarności.
Bardzo dobrze widać to napięcie po wprowadzeniu stanu wojennego. I urzekła mnie kreacja Andrzeja Chyry - ojca, który mimo swojej funkcji nie idzie w stronę patologii i rodzinnego terroru, ale stoi murem za swoimi synami.
Natomiast słabo pokazany bunt społeczeństwa, młodzieży. To tak w kontekście wcześniej widzianego Beats of Freedom (Narodziny polskiego rocka). Ale może nie to było intencją twórców.
reż. Mateusz Jemioł, Tomasz Zasada
kryminał, thriller
kino niezależne.
W zasadzie moje pierwsze zetknięcie z nim.
I chyba nie doceniłam, bo gra aktorów była... nie przymierzając, tragiczna.
Mamy młodego, zdolnego dziennikarza, Adama, który karmi się ludzką tragedią. Ma pracę, pieniądze, fantastyczną dziewczynę. Pewnego dnia zaczyna dostawać przesyłki niewiadomego pochodzenia - zdjęcia i filmy, z których może wywnioskować, że dziewczyna go oszukuje, przez co chłopak wpada w paranoję.
Tu dość sprawnie rozwija się wątek kryminalny, pojawia się Janusz, który przywodzi na myśl adwokata diabła, kolejne podejrzenia, przemoc, zbrodnie.
Zakończenie... zaskakujące. Dla niego samego warto przełknąć grę aktorską, która to prawdopodobnie jest przypisana kinu niezależnemu (i tu kłania się moje nieobeznanie i niedoświadczenie).
poniedziałek, 8 listopada 2010
List 21.
Czas nie jest moją własnością.
Ani jednego momentu nie mogę stworzyć, zatrzymać.
Jest w całości prawdziwym darem.
Ani nie posiadam swojego ciała, (...) owej ogromnej i niebezpiecznej posiadłości pulsującej energią, która stworzyła światy, posiadłości, w której znalazłam się bez własnej woli i z której zostanę wyrzucona przez wolę cudzą.
za: C. S. Lewis, Listy Starego Diabła do Młodego, Media Rodzina, Warszawa 2005, s. 102
Mój, moja, moje nie oznacza posiadania, ale pewną czułość i bliskość.
Nigdy nie popatrzyłam w ten sposób.
Jeszcze ze wstępu:
Bóg nie posiada istoty przeciwstawnej, nie ma żadnej istoty, której by nie stworzył, żadnej, która byłaby doskonale zła.
Taka oczywista rzecz, ale poraziła mnie swą prostotą.
Cieszę się, że wróciłam do tej książki.
Ani jednego momentu nie mogę stworzyć, zatrzymać.
Jest w całości prawdziwym darem.
Ani nie posiadam swojego ciała, (...) owej ogromnej i niebezpiecznej posiadłości pulsującej energią, która stworzyła światy, posiadłości, w której znalazłam się bez własnej woli i z której zostanę wyrzucona przez wolę cudzą.
za: C. S. Lewis, Listy Starego Diabła do Młodego, Media Rodzina, Warszawa 2005, s. 102
Mój, moja, moje nie oznacza posiadania, ale pewną czułość i bliskość.
Nigdy nie popatrzyłam w ten sposób.
Jeszcze ze wstępu:
Bóg nie posiada istoty przeciwstawnej, nie ma żadnej istoty, której by nie stworzył, żadnej, która byłaby doskonale zła.
Taka oczywista rzecz, ale poraziła mnie swą prostotą.
Cieszę się, że wróciłam do tej książki.
***
Z ważnych:
jeśli zdaję sobie sprawę ze zła i je oddaję to nie muszę się bać.
wk. się jak słyszę o miłości, bliskości, akceptacji. wolę dostać wpierdol.
wrażenia schować sobie do kieszeni.
autorytet ze względu na kompetencje. tylko trzeba zaufać.
więcej nie pamiętam.
a szkoda.
do zrobienia:
pranie ręczne
basen
naprawić komputer
ponagrywać płyty
zadanie z ryzyka
egzamin
zakupy.
Batmanka nie będzie.
:(
Pooglądane:
Garden State
PS. I love you
My Blueberry Nights.
jeśli zdaję sobie sprawę ze zła i je oddaję to nie muszę się bać.
wk. się jak słyszę o miłości, bliskości, akceptacji. wolę dostać wpierdol.
wrażenia schować sobie do kieszeni.
autorytet ze względu na kompetencje. tylko trzeba zaufać.
więcej nie pamiętam.
a szkoda.
do zrobienia:
pranie ręczne
basen
naprawić komputer
ponagrywać płyty
zadanie z ryzyka
egzamin
zakupy.
Batmanka nie będzie.
:(
Pooglądane:
Garden State
PS. I love you
My Blueberry Nights.
poniedziałek, 25 października 2010
Pooglądane.
Pooglądane:
1408 horror
Michael Clayton thriller, dramat, kryminał (z Gorgem Clooneyem, masakrycznie nudny, nie oglądać!)
Prawo zemsty thriller
Rewers czarna komedia
weekend filmowy zaliczam do nieudanych.
I piosenka, która zrobiła na mnie wrażenie (przy ostatniej scenie Rewersu)
Nina Simone Don't let me be misunderstood
1964.
odkryłam ciekawą knajpkę z wymyślnymi drinkami.
miodzio.
1408 horror
Michael Clayton thriller, dramat, kryminał (z Gorgem Clooneyem, masakrycznie nudny, nie oglądać!)
Prawo zemsty thriller
Rewers czarna komedia
weekend filmowy zaliczam do nieudanych.
I piosenka, która zrobiła na mnie wrażenie (przy ostatniej scenie Rewersu)
Nina Simone Don't let me be misunderstood
1964.
odkryłam ciekawą knajpkę z wymyślnymi drinkami.
miodzio.
niedziela, 17 października 2010
Zakazany owoc.
Keeping the Faith
reż. Edward Norton
komedia (romantyczna?)
Boski! :-)
Oglądałam w nocy i śmiałam się do łez.
Mamy trójkę przyjaciół, dwóch chłopców i dziewczynkę. Przyjaźń po grób. Ale dziewczynka, której rodzina wyjeżdża z Nowego Jorku, musi opuścić chłopców.
Chłopcy dorastają, Jake (Ben Stiller, rewelacyjny!) zostaje rabinem, Brian (Edward Norton, jeszcze lepszy!) katolickim księdzem, tworzą God's Squad, czyli Ekipę Boga, robią rzeczy niemożliwe, wprowadzają życie w skostniałą rutynę wiary i religii.
Jest taka scena, w której obydwaj idą zatłoczoną nowojorską ulicę w czarnych skórzanych kurtkach i czarnych okularach. Machos :D
Największa jazda zaczyna się kiedy wraca Anna, wspomniana przyjaciółka, teraz już businesswoman pnąca się na coraz wyższe stopnie kariery.
Polecam! :)
sobota, 16 października 2010
Fight Club.
Fight Club
reż. David Fincher
dramat (?), psychologiczny
Dość długo się zbierałam do obejrzenia tego filmu.
Moje pierwsze wrażenie jeszcze podczas oglądania i tuż po: Pojebany jak sanki.
Miał być o gościu uzależnionym od różnego rodzaju psychoterapii i grup wsparcia, m. in. dla mężczyzn z rakiem jąder, chorych z pasożytami, chorobami mózgu, wątroby, trzustki i wszystkich innych możliwych chorób. Zwróciłam uwagę na pewien komizm, z jakim zostało przedstawiona egzaltacja Amerykanów w tych grupach: jesteś w grupie, więc płacz, płacz cię oczyści... i takie pierdoły. Albo bicie brawa i podziękowania za "otwieranie się". Masakra.
Otóż
nie było o żadnym uzależnieniu, a przynajmniej nie to było istotą filmu. Istotą było... wyzwalanie w sobie bestii (interpretacja dowolna).
Mamy Jacka, narratora (w tej roli Edward Norton), u boku którego pojawia się Tyler Durden (Brad Pitt) - facet doskonały (?), taki, jakim znudzony i sfrustrowany Jack chciałby być.
Dalsza część filmu to naparzanie się bohaterów, powstanie tytułowego Fight Clubu, który rządził się określonymi prawami... a potem zrobił się Chaos (!).
Ale rozwiązanie było dobre. Nie spodziewałam się.
piątek, 15 października 2010
dużo filmów ostatnio.
do wyrobienia smaku jeszcze mi sporo brakuje, ale mniej więcej ogarniam każdy z nich.
8 części prawdy
Pornografia Kolskiego (wg Gombrowicza)
Bandyta
Mroczny Rycerz
Wyspa tajemnic
Gwiezdny pył
i chyba tyle.
jakoś się to wszystko układa.
jest spokój.
planem na ten rok jest przede wszystkim odpocząć, nie spinać się.
robić tylko te konieczne rzeczy i dbać o relacje.
zatroszczyć się o siebie.
czytam Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Stiega Larssona.
daję radę, książka ok.
byłam na ściance wspinaczkowej!
odpadłam, ale było rewelacyjnie :-)
w najbliższym czasie
ćwiczenia
pranie ręczne
ogarnąć finanse
basen z M.
i kino z B.
luz.
:-)
do wyrobienia smaku jeszcze mi sporo brakuje, ale mniej więcej ogarniam każdy z nich.
8 części prawdy
Pornografia Kolskiego (wg Gombrowicza)
Bandyta
Mroczny Rycerz
Wyspa tajemnic
Gwiezdny pył
i chyba tyle.
jakoś się to wszystko układa.
jest spokój.
planem na ten rok jest przede wszystkim odpocząć, nie spinać się.
robić tylko te konieczne rzeczy i dbać o relacje.
zatroszczyć się o siebie.
czytam Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Stiega Larssona.
daję radę, książka ok.
byłam na ściance wspinaczkowej!
odpadłam, ale było rewelacyjnie :-)
w najbliższym czasie
ćwiczenia
pranie ręczne
ogarnąć finanse
basen z M.
i kino z B.
luz.
:-)
poniedziałek, 13 września 2010
Zasłyszane.
Błogosławiony ten, kto śmieje się z siebie,
albowiem będzie miał ubaw
do końca życia.
:D
zastosować.
Ps 40
zakochałam się w tym utworze na jednym z wielkopostnych koncertów akustycznych przed kilku laty.
potem na długi czas zapomniałam o zespole,
choć nie powiem, jego twórczość wywarła ogromny wpływ na mój gust muzyczny
i moje życie wtedy.
nie mają Dementi w Empiku.
cholera.
ostatnio jak widać więcej muzyki.
to dlatego, że na intelektualny wysiłek mnie nie stać,
mam nadzieję, chwilowo.
dowiedziałam się, że takie zaburzenia jakie mam
to już niepełnosprawność.
nigdy w życiu, niech się bujają!
idę się uczyć.
potem na długi czas zapomniałam o zespole,
choć nie powiem, jego twórczość wywarła ogromny wpływ na mój gust muzyczny
i moje życie wtedy.
nie mają Dementi w Empiku.
cholera.
ostatnio jak widać więcej muzyki.
to dlatego, że na intelektualny wysiłek mnie nie stać,
mam nadzieję, chwilowo.
dowiedziałam się, że takie zaburzenia jakie mam
to już niepełnosprawność.
nigdy w życiu, niech się bujają!
idę się uczyć.
niedziela, 12 września 2010
Spotkanie.
reż. Thomas McCarthy
melodramat
Nie zagrał na uczuciach, ale stał się pewną motywacją. Można rozpocząć nowe życie, można cieszyć się z prostych rzeczy.
Pooglądany z pewnym dystansem, w smutku wręcz, ale zainteresował i poprawił nastrój - cel osiągnięty ;)
Walter Vale jest naukowcem, pisze książkę i uczy w szkole, jest strasznym wapniakiem i zgredem. Za wszelką cenę chce nauczyć się gry na fortepianie, ale brak mu tego czegoś.
Przez przypadek trafia na parę lokatorów - imigrantów, którzy są dla niego impulsem do zmiany życia, do znalezienia pasji. I Walter zaczyna grać na fantastycznym instrumencie - djembe.
Rodzą się też relacje, bliskość, ciepło, chęć niesienia pomocy.
Nie wywala z butów, ale dobry.
I plus za muzykę.
piątek, 10 września 2010
Czy ja człowiek jestem?
strasznie się szarpię.
dzisiaj miałam wykład, kolejny zresztą,
że zdrowienie trwa, że może trzeba będzie lat na to.
że szukam pomocy u lekarza, w grupie, u x., że chciałabym od razu,
a tego się nie da zrobić w ciągu godziny, jak naprawienie pralki.
mimo, że wydaje się być takie proste, że wystarczy pstryknąć palcami.
i karzę się z to, że nie potrafię zrobić tego, czego zrobić się nie da.
wkurwiam się, że jestem słaba.
z ostatnich dni:
dobra kawa dzisiaj.
i słuchawki się zepsuły.
dzisiaj miałam wykład, kolejny zresztą,
że zdrowienie trwa, że może trzeba będzie lat na to.
że szukam pomocy u lekarza, w grupie, u x., że chciałabym od razu,
a tego się nie da zrobić w ciągu godziny, jak naprawienie pralki.
mimo, że wydaje się być takie proste, że wystarczy pstryknąć palcami.
i karzę się z to, że nie potrafię zrobić tego, czego zrobić się nie da.
wkurwiam się, że jestem słaba.
z ostatnich dni:
dobra kawa dzisiaj.
i słuchawki się zepsuły.
wtorek, 7 września 2010
już któryś raz w okresie chyba tygodnia słyszę o banałach.
i się zbulwersowałam.
bo kto ocenia co jest banałem, a co nim nie jest?
komentarz, który dla kogoś jest banałem
dla mnie może być bardzo cenny.
rzeczywistość to nie żaden patos.
rzeczywistość jest prosta i surowa, twarda.
wszystkich nas dotyczą te same reguły i prawa,
wszyscy funkcjonujemy w podobnych schematach, których rozwiązania mogą się pokrywać.
tak, każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy, ale oprócz tego jesteśmy zwyczajni, przeciętni i oczekiwanie wyszukanych, górnolotnych słów pocieszenia, plątanie się w filozofię i skomplikowane teorie psychologiczne po prostu się nie sprawdza.
po to jesteśmy w grupie z innymi ludźmi, żeby dzielić się tym, czego oni w sobie nie dostrzegają, czego nie wiedzą. nieważne jak bardzo banalne by to było - może okazać się kluczowe.
chociaż czasem dalekie jest od głaskania po głowie i mówienia, że wszystko będzie dobrze.
i się zbulwersowałam.
bo kto ocenia co jest banałem, a co nim nie jest?
komentarz, który dla kogoś jest banałem
dla mnie może być bardzo cenny.
rzeczywistość to nie żaden patos.
rzeczywistość jest prosta i surowa, twarda.
wszystkich nas dotyczą te same reguły i prawa,
wszyscy funkcjonujemy w podobnych schematach, których rozwiązania mogą się pokrywać.
tak, każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy, ale oprócz tego jesteśmy zwyczajni, przeciętni i oczekiwanie wyszukanych, górnolotnych słów pocieszenia, plątanie się w filozofię i skomplikowane teorie psychologiczne po prostu się nie sprawdza.
po to jesteśmy w grupie z innymi ludźmi, żeby dzielić się tym, czego oni w sobie nie dostrzegają, czego nie wiedzą. nieważne jak bardzo banalne by to było - może okazać się kluczowe.
chociaż czasem dalekie jest od głaskania po głowie i mówienia, że wszystko będzie dobrze.
poniedziałek, 6 września 2010
niedziela, 29 sierpnia 2010
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony, a macham ogonem, jak się rozgniewam. I dlatego jestem wariat.
Lewis Carrol, Alicja w Krainie Czarów
Otóż właśnie to.
czuję się stabilniejsza,
ale takie dni jak wczorajszy i dzisiejszy
doprowadzają mnie do
białej gorączki.
boję się wtedy,
że nigdy nie opuszczę
mojego piekła.
a w nocy będziemy grać w darty,
o.
piątek, 27 sierpnia 2010
Jeszcze dalej niż Północ.
Zabiła mnie na miejscu, dawno się tak nie śmiałam.
Rzadko oglądam komedie i raczej ich nie doceniam. Ale w tym przypadku odpadłam. Zgodzę się, że film mógł zatopić Titanica.
Philip jest naczelnikiem poczty, a jak wiadomo, urzędników państwowych na Zachodzie przenosi się od czasu do czasu w różne miejsca kraju (w nagrodę lub za karę). Bohater liczy na gorące Południe, Lazurowe Wybrzeże i już, już, prawie się udało...
ale okoliczności sprawiają, że trafia na zniesławioną Północ. I tu zaczyna się przygoda...
Dla mnie rewelacja, polecam! :-)
środa, 18 sierpnia 2010
czwartek, 12 sierpnia 2010
Incepcja.
Ostatnimi czasy chodziłam do kina troszkę częściej niż zwykle. Kilka razy widziałam trailer Incepcji, reklamowanej jako mega super film.
I myślałam: never ever, nie chcę go oglądać, nie interesuje mnie taka rąbanka (przez cały trailer coś się wali, ktoś ucieka, strzelają się...).
Usłyszałam dwie bardzo pozytywne opinie, że faktycznie jest taki mega super. No i poszłam.
Efekty specjalne właściwie nie robią na mnie szczególnego znaczenia, a w tym filmie faktycznie zrobiły. Niesamowite, rewelacyjne.
Zwłaszcza działanie wbrew prawom fizyki.
Fabuła dosyć zawiła, ale trzymająca w napięciu, interesująca.
Nie udało mi się pojąć wszystkich szczegółów dotyczących architektury snów, ale udało mi się nie zgubić w poziomach snów.
Zgubiłam się za to w tym, kto do kogo strzelał i dlaczego.
Zakończenie dość przewidywalne, było właściwie najsłabszym punktem filmu.
Ale za to Leonardo mocno się wyrobił od czasów Titanica.
I najdłużej spadający samochód w historii kina :)
Pomysł na film bardzo dobry, ciekawy, wykonanie również.
Bardzo polecam.
niedziela, 8 sierpnia 2010
Mity...
...na temat złości:
* Nie jest w porządku czuć złość.M. Beattie "Koniec współuzależnienia. Jak przestać kontrolować życia innych i zacząć troszczyć się o siebie."
* Złość jest stratą czasu i energii.
* Dobrzy, mili ludzie nigdy się nie złoszczą.
* Nie powinniśmy odczuwać złości, kiedy ją odczuwamy.
* Jeśli wpadniemy w złość, to stracimy kontrolę nad sobą i zaczniemy szaleć.
* Jeśli będziemy się na kogoś złościć, to ten ktoś nas opuści.
* Inni nie powinni nigdy złościć się na nas.
* Jeśli inni złoszczą się na nas, to jest to nasza wina, bo ich rozzłościliśmy.
* Jeśli jesteśmy źli, to znaczy, że ktoś nas rozzłościł i że on jest temu winien.
* Jeśli jesteśmy na kogoś źli, oznacza to zerwanie z tym kimś wszelkich stosunków.
* Jeśli jesteśmy na kogoś źli, to powinniśmy go ukarać za to, że przez niego się tak czujemy.
* Jeśli jesteśmy na kogoś źli, to musi on zmienić swoje postępowanie, żeby nas przestało złościć.
* Jeśli ogarnie nas złość, to musimy coś stłuc albo kogoś uderzyć, żeby się wyładować.
* Jeśli jesteśmy źli, to musimy drzeć się i przeklinać.
* Jeśli rozzłościmy się na kogoś, to znaczy, że już go nie kochamy.
* Jeśli ktoś rozzłości się na nad, to znaczy, że już nas nie kocha.
* Złość jest grzesznym uczuciem.
* Można czuć złość tylko wtedy, kiedy potrafi się ją usprawiedliwić, podając jej powód.
Subskrybuj:
Posty (Atom)